Perspektywa Sylvie
Budzę się, gdy Ryker całuje mnie w nos. Chichoczę z jego powodu. "Dzień dobry kochanie" rzuca wesoło. Zgaduję, że należy do tych irytujących rannych ptaszków, którzy budzą się zawsze uśmiechnięci. Zwijam się w kulkę w kocu i łypię na niego sennie. Wolałabym zostać w łóżku.
Wie, że nie jestem skowronkiem, bo wypuszcza gigantyczne westchnienie pełne rezygnacji, wstając z łóżka. Zm
















