Punkt widzenia Sylvie
Ponure, sterylne ściany gabinetu zabiegowego przypominały zaciskającą się wokół mnie klatkę. Siedziałam na krawędzi wąskiego szpitalnego łóżka, miętki papier szeleszczący pod moimi udami zwijając w palcach. Byłam wściekła. Maddox sprowadził mnie tu siłą, narzucając swoją wolę mimo moich rozpaczliwych błagań, a teraz byłam uwięziona w koszmarze. Panika targała krawędziami moje
















