Z perspektywy Maddoxa
Nie będę kłamać, jestem dość zmartwiony o Sylvie. Chodzi mi o to, że mogła przynajmniej poczekać, aż odprowadzimy ją do domu, na litość boską. A tymczasem jest następny ranek, a ja niecierpliwie czekam przy bramie, żeby zobaczyć się z nią i tym jej cholernie irytującym bratem, Declanem. W porządku, może Declan nie jest taki zły, ale nadal potrafi działać na nerwy. Inni uczni
















