Z perspektywy Rykera
Nawet w najmniejszym stopniu nie żałuję tego, co zaraz zrobię. Całe moje ciało drży z oburzenia, gdy oprowadzam Maddoxa po siedzibie watahy i jej terenie. On, ten mały szczeniak, arogancki, bezczelny gnojek, nie powiedział ani słowa, kiedy wyprowadziłem go na zewnątrz, tylko krzywił się i wyglądał jak nadąsany nastolatek. Aż świerzbią mnie ręce, by zacisnąć je na szyi tego dra
















