Z perspektywy Rykera
Jest południe, a ja siedzę za biurkiem, marszcząc brwi, gdy przypatruję się z okna żałosnemu treningowi moich wojowników. Moja dłoń odruchowo wędruje do blizn na twarzy; to ciemne, głębokie ślady pozostawione przez wyrzutka, który zaatakował mnie, gdy byłem małym chłopcem, przed pierwszą przemianą i bez wsparcia wilka. Pukanie do drzwi sprawia, że odwracam głowę. To przerwanie
















