Z perspektywy Sylvie
Biegnę w wilczej postaci tak szybko, jak potrafią nieść mnie moje małe łapy, wdzięczna za prędkość, którą dysponuję. Drzewa mijają w rozmyciu, a ja z łatwością przeskakuję przez połamane gałązki i konary. Muszę biec dalej, nie mogę sobie pozwolić na zatrzymanie. Nie teraz.
Biegnij dalej, Sylvie – mówi mi nagląco Valeria, a ja tak właśnie robię. Mój nos wyłapuje wstrętny zapach
















