Declan POV
Trzask, szelest. Gałązki pękające pod naszymi stopami były głośne w skądinąd cichym lesie, ale szczerze mówiąc, obaj doszliśmy do punktu, w którym to nas nie obchodziło, i żaden z nas nie przejmował się dźwiękami ani ewentualnymi samotnikami. Jesteśmy po prostu aż tak wyczerpani. Maddox zdecydowanie nie jest kumplem do podróży moich marzeń.
Vance nie zatrzymywał się w absolutnie każdym
















