Perspektywa Sylvie
Boże, jak tu potwornie zimno. Koszula Thane'a zupełnie nie chroni mnie przed przenikliwym chłodem, a ja siedzę z założonymi rękami, dygocząc i trzęsąc się, czekając, czy mnie w ogóle wypuszczą. Oby Thane miał w tej kwestii rację, myślę z goryczą. W przeciwnym razie mogę po prostu pozwolić Valerii zrobić, co tylko zechce, z nim i z tą jego cenną kawalerską metą.
Trzeba było oszcz
















