Punkt widzenia Maddoxa
Zaciskam dłonie na kierownicy, a moje knykcie bieleją, gdy podjeżdżam samochodem przed budynek szpitala. W moim żołądku zaciska się ciężki supeł. Modlę się, by ta uparta dziewczyna nie próbowała oddalić się na własną rękę. Może i zgrywa twardzielkę, ale teraz mocniejszy podmuch wiatru mógłby zwalić ją z nóg. Ku mojej ogromnej uldze, jest dokładnie tam, gdzie ją zostawiłem. O
















