KAELITH.
Usiadł, oplatając mnie swoimi silnymi ramionami.
– Jesteś, kurwa, kimś znacznie więcej niż ona… więcej niż wystarczająco dobra dla mnie… Czyś ty, kurwa, oszalała, żeby myśleć inaczej? – mruknął chrapliwie, zmysłowo całując mój znak. Mimo tych szalonych iskier, to jego słowa sprawiły, że moje serce zabiło nierówno.
– Myślałam, że już ustaliliśmy, że jestem trochę walnięta i jestem totalną
















