Mała niewolnica dona mafii

Mała niewolnica dona mafii

Autor: Avery Jenkins

4. Poza kontrolą
Autor: Avery Jenkins
27 maj 2026
KAELITH. Wyszliśmy tylnym wyjściem, gdzie czekał na nas elegancki czarny samochód; nie widziałam kierowcy, skupiona wyłącznie na mężczyźnie przede mną. Gdy tylko znaleźliśmy się w samochodzie, wciągnął mnie na siebie. Usiadłam na nim okrakiem, z radością witając uczucie odurzenia, jakie wywoływał. Nie potrzebowałam dziesięciu butelek whiskey czy kilku kieliszków absyntu, by o wszystkim zapomnieć; to w zupełności wystarczyło... Ściągnął ze mnie kurtkę, a ja mu pomogłam, sięgając do tyłu, by zsunąć ją z nadgarstków, i rzuciłam ją na podłogę. Jego oczy były utkwione w moich piersiach, dłoń gładziła moje ramiona. Oplotłam je wokół jego szyi, plącząc jedną dłoń w jego pysznych, czekoladowych włosach. O kurwa, był tak przystojny. Nasze wargi spotkały się po raz kolejny w grzesznym pocałunku. Zaczęłam ocierać biodrami o jego krocze; jego uścisk zacieśnił się na mojej talii, podczas gdy druga dłoń ścisnęła mój pośladek. – Kurwa. – warknął, ssąc moją szyję. Odchyliłam głowę do tyłu, zamykając oczy, podczas gdy wstrząsały mną rzeki rozkoszy. Jego dłoń wplątała się w moje włosy, gdy usta wędrowały w dół mojego obojczyka; całując, ssąc, podgryzając moją gładką skórę. Chwycił moją pierś, sprawiając, że przeklęłam z rozkoszy. Nie chciałam żadnych elementów odzieży między nami, ale właśnie gdy myślałam, że zedrze ze mnie top, samochód się zatrzymał. Otwarto nam drzwi i uświadomiłam sobie, że jesteśmy na podziemnym parkingu. Jego dłonie ani na moment mnie nie opuściły i wcale mi nie przeszkadzało, że mężczyzna w garniturze, który otworzył drzwi, stał tuż obok. Zamiast tego nadal brutalnie całował moje ramiona i szyję, prowadząc mnie do windy. W momencie, gdy zeskanowano jego odcisk palca, drzwi się otworzyły, a on przyparł mnie do ściany windy, wciskając przycisk, zanim przygwoździł moje nadgarstki do ściany; jego wargi ponownie spotkały się z moimi. Jęknęłam w jego usta, czując napierającego na mnie, twardego członka. O kurwa. Gdy drzwi się otworzyły, kontynuowaliśmy namiętne pocałunki, podczas gdy on poprowadził nas w dół korytarza i dalej, do sypialni. Uczucie jego dłoni na moim ciele było jak przedsmak samego nieba; prysła jakakolwiek logika czy poczucie własnego ja. Pragnęłam tylko jego, to było wszystko, czego łaknęłam. Drzwi sypialni się otworzyły i chłodne, klimatyzowane powietrze owiało naszą rozpaloną skórę. Zaczęłam rozpinać guziki jego koszuli; pragnęłam go nagiego. To miejsce pachniało nim i uwielbiałam to. Na moment odsunęłam się, spoglądając w dół na całkowicie wytatuowane ciało boga, który stał przede mną. O kurwa, był absolutnie wart tego, by ślinić się na jego widok; typ faceta, dla którego ja i moje dziewczyny mogłybyśmy rozebrać się każdego dnia. Każde wybrzuszenie i krzywizna jego ciała była wyrzeźbiona do perfekcji; jego pas Adonisa obniżał się w kierunku paska spodni, a moje ręce natychmiast powędrowały w tamto miejsce, przesuwając się po jego mięśniach brzucha. Drugą ręką całkowicie ściągnęłam z niego koszulę, w tej samej chwili, gdy on chwycił mnie za szyję, przyciągając mnie bliżej i znów całując, podczas gdy ja zabrałam się za ściąganie jego paska. Jego dłonie powędrowały do haftek mojego topu i błyskawicznie je rozpięły. Ktoś tu był ekspertem. Jego oczy omiotły mnie wzrokiem, podczas gdy łapał mnie za piersi, ściskając je i całując mnie mocniej. W momencie, gdy rozpięłam jego zamek, oderwałam się od jego perfekcyjnych warg. Tak bardzo, jak pragnęłam go dalej całować, chciałam poczuć między wargami coś innego... Przykucnęłam seksownie, nie odrywając oczu od jego stalowoniebieskich tęczówek, rozpięłam mu spodnie i ściągnęłam je w dół. Moje długie, czarne paznokcie otarły się o jego biodra; moje wnętrze pulsowało na widok tego, co miałam przed sobą. Tusz pokrywał jego wycięcie w literę V i uda, rozciągając się na biodra. Obok obrazów znajdowały się słowa i cytaty, o których chciałam się czegoś dowiedzieć, ale nie tak bardzo, jak chciałam zobaczyć potężnego kutasa, którym był obdarzony. Ściągnęłam mu bokserki po jego muskularnych udach. Był idealnie wydepilowany, dokładnie tak jak lubię, z zaledwie kilkoma przystrzyżonymi włoskami. Jego jaja były twarde, a co do jego kutasa... nie tylko był cholernie wielki, zawstydzając każdego, jakiego do tej pory widziałam, ale wzdłuż całej dolnej części trzonu, aż po sam żołądź, biegła drabinka kolczyków. Dziesięć perfekcyjnie równoległych sztang. Och, Bogini. – Co się stało? Nie widziałaś wcześniej drabiny Jakuba? – Nie. – złapałam się na tym, że wypowiadam to na głos, zaciskając dłonie wokół niego i zaczynając go pieścić. Jego głowa odchyliła się lekko do tyłu, ale wciąż patrzył mi w oczy, gdy wysunęłam język, liżąc czubek, na którym widniała perłowobiała kropla preejakulatu, aż błagająca, by ją zlizać. – Kurwa. – zaklął w momencie, gdy otoczyłam go ustami i zaczęłam mocniej ssać. Nigdy wcześniej nie widziałam mężczyzny wyglądającego goręcej w uniesieniu rozkoszy niż ten nade mną. Jego włosy nie były już tak gładko zaczesane jak wtedy, gdy zobaczyłam go po raz pierwszy; wszystko dzięki temu, że po drodze przeczesywałam je palcami. Teraz były gorącym, dymiącym bałaganem, który sprawiał, że chciałam ciągnąć je jeszcze mocniej. Jego oczy odnalazły moje, jego dłoń pociągnęła mnie za włosy, gdy zaczął szybciej wpychać się do moich ust. Prawie się zakrztusiłam; oddychałam przez nos i zrelaksowałam się, gdy jego fiut dotknął tylnej ściany mojego gardła. Moje usta były na nim całkowicie rozciągnięte, płonąc od tarcia; był potężny, a to uczucie było tak wspaniałe. Jego ciało napięło się, gdy zaczął pchać mocniej, brutalnie wpychając całego swojego fiuta do mojego gardła. Zakrztusiłam się, gdy się wysunął, zmuszając mnie do łapania powietrza, tylko po to, by znów wbić go w moje gardło. Jęczałam przywierając do niego, a moja własna cipka błagała o więcej. Zaklął wyciągając go i po kilku szybkich pchnięciach doszedł, oblewając spermą całe moje piersi. Wystawiłam język, dając wyraźnie do zrozumienia, czego pragnę, a on dotknął go kutasem, sprawiając, że skomlałam, smakując jego spermy, przypominającej w smaku słony karmel. Och, nie miałabym nic przeciwko temu, by to był mój ulubiony deser. Seksowny uśmieszek przemknął przez jego usta. Pociągnął mnie gwałtownie do góry, całując w szyję, błyskawicznie rozpinając moje spodnie i ściągając je jednym, szybkim ruchem. Kucając, zsunął moje majtki, poświęcając chwilę, by podziwiać mnie w tych okolicach, zanim jego język nie prześlizgnął się między wargami sromowymi. – O kurwa! – Moja głowa uderzyła w ścianę za mną, a całe moje ciało zadrżało od elektryzujących wstrząsów przyjemności, gdy jego język pieścił moją łechtaczkę; kolczyk z kulką tylko potęgował doznania. Och bogini, to było... Uniósł moją nogę, a ja bezwstydnie zarzuciłam ją na jego ramię, wplatając palce w jego włosy i zatracając się w rozkoszy, jaką dawał mi jego dotyk. Żałowałam, że doszłam tak szybko, chciałam rozkoszować się tą przyjemnością o wiele dłużej.... W momencie, w którym nadeszło moje spełnienie, odsunął się; wstając, szarpnął mnie w ramiona i wepchnął swój język do moich ust, pozwalając mi posmakować samej siebie, podczas gdy moje ciało drżało w spazmach rozkoszy. Ledwo mogłam się skupić; następstwa tego niesamowitego orgazmu wstrząsały mną. Łapałam powietrze, trzymając się go kurczowo. Jego dłonie objęły moje pośladki, ściskając mocno, gdy mnie podnosił. Oplotłam nogi wokół jego talii, czując, jak jego kutas ociera się o moją cipkę, posyłając przeze mnie niebezpieczny wstrząs. Przyparł mnie do ściany w tym samym momencie, w którym we mnie pchnął. Złapałam z trudem powietrze, czując ciśnienie od posiadania w sobie czegoś tak cholernie wielkiego. Cholera, moje wibratory nie miały z nim szans. – Kurwa. – jęknęłam, wtulając twarz w jego szyję. – Całe szczęście, że nie jesteś dziewicą. – szepnął chrapliwie, zaczynając rżnąć mnie ostro i szybko. Całował i podgryzał moją szyję, ssąc mocno i potęgując euforię, którą czułam. Nie byłam w stanie mu odpowiedzieć, nawet gdy jakimś sposobem wylądowaliśmy na łóżku, a jego ręce były wszędzie, podczas gdy rżnął mnie do utraty zmysłów. Nie mogłam skupić się na niczym innym poza czystą błogością tej chwili. To było niebo. – Kurwa. – warknął. Czy on próbował się odsunąć? Nie byłam pewna, ale nie chciałam, żeby się ode mnie oddalał. Moja dłoń wplotła się w jego włosy, gdy odpowiadałam na jego potężne, brutalne pchnięcia swoimi własnymi; za każdym razem pogrzebując go głęboko we mnie. Jego kolczyki tylko potęgowały przyjemność, którą mi zadawał. – Mocniej, dam radę. Nie powstrzymuj się. – jęknęłam, czując, że ciśnienie sięga punktu krytycznego. Posłuchał; rżnął mnie mocniej i szybciej, niż uważałam to za możliwe. Krzyczałam z rozkoszy, nie potrafiąc się powstrzymać. Jęk czystej ekstazy uciekł z moich ust i poczułam, jak coś przebija moją szyję, posyłając przez moje ciało kolejny impuls rozkoszy i bólu. On mnie... naznaczał... Nie obchodziło mnie to, ta przyjemność... kolejny jęk opuścił moje usta, gdy wygięłam szyję, zapewniając mu lepszy dostęp. Warknął, rżnąc mnie brutalnie; jego zęby wbiły się we mnie całkowicie, wyzwalając moje spełnienie; wykrzyknęłam z podnieceniem, a moje plecy wygięły się w łuk nad łóżkiem. Oczy wywróciły mi się do tyłu, a przed oczami mi pociemniało, gdy pochłonął mnie najbardziej intensywny, zniewalający orgazm. Więź się wzmocniła i czułam się tak, jakbym miała za chwilę zemdleć. Usłyszałam jego chrząknięcie, gdy skończył w kilku brutalnych pchnięciach; nasze soki się wymieszały, a nasze ciała opadały z tych niesamowitych wyżyn. – Kurwa. Czy to był gniew? Kręciło mi się w głowie za bardzo, by się skupić, ale obróciłam głowę, by na niego spojrzeć. Patrzył na moją szyję i nagle dotarło do mnie uświadomienie, że zostałam naznaczona. Bogini, zostałam naznaczona. – Wszystko w porządku. – wymamrotałam bez tchu, zastanawiając się, czy to fakt, że naznaczył mnie nawet o tym nie wspominając, sprawiał, że tak reagował. Jego lodowato-niebieskie oczy zdawały się skrywać jakiś konflikt, ale byłam zbyt zmęczona... Pozwalając, by powitała mnie ciemność, poczułam, że wychodzi ze mnie, i zdawało mi się, że jego usta muskają znak na mojej szyi, przyprawiając mnie o dreszcz, zanim zsunął się z łóżka. Jednak nie byłam pewna... chciałam tylko spać... - Nie spałam długo; otworzyłam oczy, czując się wypoczęta pomimo bólu, który wciąż utrzymywał się między moimi udami. Rozejrzałam się, uświadamiając sobie, że wciąż jest w łazience; słyszałam lecącą z prysznica wodę. Musiałam poznać jego imię. Bogini, to było... perfekcyjne. Całkowicie zapomniałam o Malcorze i teraz to wszystko do mnie wróciło, ale w pewien sposób wcale nie odbierało to magii nocy, którą właśnie przeżyłam. Siadam, naciągając na siebie prześcieradło i rozglądając się za czymś, co mogłabym na siebie włożyć, choć moje ciało najchętniej znów poddałoby się ciemności. Drzwi do łazienki się otwierają i wytatuowany bóg wychodzi ze środka, ubrany w same spodnie. Przez chwilę przypomina mi Alarica Rostova, samego króla Lykanów. Kręcę głową, odpychając tę myśl; dlaczego w ogóle Król przyszedł mi do głowy? – Będziesz się tak tylko gapić? – pyta, rzucając na łóżko ręcznik, który trzymał. – Cóż, właśnie myślałam o tym, że przed chwilą naznaczyłeś mnie jako swoją przeznaczoną, a wciąż nie znam twojego imienia. – zauważam, zamierzając wstać z łóżka, ale w momencie, gdy moje stopy dotykają podłogi, uświadamiam sobie, że ważą chyba tonę, więc zmuszona jestem po prostu tam siedzieć. – Wciąż nie wiesz, kim jestem? – mówi, wyciągając szarą koszulkę. Patrzę na niego z ciekawością, a jego lodowato-niebieskie oczy spotykają się z moimi. – Nie, wiem tylko, że jesteś Alfą. Jego aura zdaje się zmieniać, a ja przez naszą więź wyczuwam jego gniew. – Przyszłym Alfą. – Jego głos ocieka jadem, a ja patrzę na niego w całkowitym szoku. Jego aura jest imponująca; jak to możliwe, że jeszcze nie był Alfą? – Przyszłym? – pytam z ciekawością. – Po prostu powiedz mi, jak się nazywasz? – pyta w zamian, wyrywając mnie z moich myśli. – Ja wciąż nie poznałam twojego... – Varkas. Varkas Rostov. – odpowiada chłodno, sprawiając, że zamieram. Moje oczy rozszerzają się w szoku, gdy moja głowa gwałtownie obraca się w stronę mężczyzny przede mną. Nie ma mowy... – Varkas Rostov?! – Zeskakuję z łóżka, niemal upadając na podłogę. Chwytam za ręcznik i owijam się nim, potykając się o własne stopy, gdy podchodzę do niego. – Jak mogłam tego nie zauważyć?! Marszczy brwi, cofając się, gdy obejmuję dłońmi jego twarz, czując, jak jego zarost ociera się o moje opuszki palców. – Och, Davor nigdy nie da mi spokoju z tego powodu! O mój boże, Rostov? Co tata sobie pomyśli?! – Kręci mi się w głowie, ale nie potrafię zaprzeczyć odrobinie ekscytacji, która przez mnie przepływa na myśl o tym, że jestem jego przeznaczoną. Ja i moja siostra Karys wżenimy się w tę samą rodzinę! Och, bogini! Co tata sobie pomyśli, uświadamiając sobie, że obie jego córki mają za przeznaczonych wytatuowanych, zakolczykowanych Rostovów? Mój biedny tata! A potem- – Kim ty jesteś? – Jego głos jest cichy, a zarazem śmiertelnie niebezpieczny; zamieram w pół myśli, spoglądając na niego z powrotem. – Nie rozpoznajesz mnie? – pytam, dotykając mojego świeżego znaku. – Powinienem? Mój uśmiech rzednie przez wrogość w jego tonie. Wiedziałam, że Varkas zdystansował się od Rostovów do tego stopnia, że nigdy nie było go w pobliżu. Marcello, jego ojciec, wciąż posiadał tytuł Alfy; choć Varkas zarządzał enklawą, odmawiał Varkasowi przejęcia władzy. Konflikt między Varkasem a resztą Rostovów sięgał lat wstecz i najwyraźniej nadal trwał. – Kaelith, Kaelith Rhianon Vaskov. – stwierdzam, już się nie uśmiechając, i patrzę na niego z powagą. Jego oczy błyskają niebezpiecznie, gdy omiata mnie wzrokiem. Jego serce łomocze, a kiedy jego oczy powracają do moich, widzę w nich tylko oślepiającą wściekłość. – Vaskov. Czy Selene sobie żartuje? – wręcz wypluwa te słowa. – Wiedziałem, że to było zbyt idealne. – Co jest nie tak w byci- – Byciu Vaskov? Jasne, jedną z Elitarnych Watah, prawda? Uprawnionymi skurwielami, którzy mogą robić, co im się żywnie podoba. – Zrobił krok w tył; jego oczy, które wcześniej skrywały pożądanie i zainteresowanie, teraz skrywają wyłącznie nienawiść. – Hej, to niesprawiedliwe- – Ja, Varkas Rostov, przyszły Alfa Enklawy Cruor, odrzucam cię, Kaelith Rhianon Vaskov, jako moją Przeznaczoną i Lunę. Zamieram, gdy brutalny, rozrywający ból przeszywa moje ciało, a z moich ust wyrywa się krzyk. Piekący ból chwyta moją szyję, w miejscu, gdzie znajduje się jego znak, i upadam na kolana. Złączył się ze mną, naznaczył mnie, a potem mnie odrzucił, sprawiając, że ból był jeszcze gorszy niż w przypadku natychmiastowego odrzucenia... Nie mogę oddychać; intensywność bólu w mojej szyi przypomina płomienie. Drapię się po szyi, serce bije mi jak szalone. – Nigdy nie zaakceptuję córki kogoś z Elity jako mojej przeznaczonej. – Jego okrutne słowa są słabe i oddalone, moje pole widzenia lekko ciemnieje. Patrzę przed siebie, widząc, jak odchodzi. Tylko jedna prawda krzyczy w mojej głowie, zostawiając mnie całkowicie zdruzgotaną. Odrzucona. On mnie odrzucił.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

4. Poza kontrolą – Mała niewolnica dona mafii | Czytaj powieści online na beletrystyka