Mała niewolnica dona mafii

Mała niewolnica dona mafii

Autor: Avery Jenkins

1. Moje koszmary
Autor: Avery Jenkins
27 maj 2026
KAELITH. Śmiech dzwonił mi w uszach, ale nie było w nim nic wesołego, przepełniała go złośliwość i drwiny. – No dalej! – Och, co się stało, za bardzo wymiękasz? – Masz być kobietą szefa, nie potrafisz tego zrobić? Jesteś za słaba? Zastygam, stojąc między moim chłopakiem a jego ludźmi. Torturują kogoś, kogo nawet nie rozpoznaję w jego wilczej postaci, ale co w tym nowego, to dla nich norma. Zawsze starałam się ignorować jego metody i nie mieszać się w jego sprawy. Próbowałam raczej skupiać się na tym, co w nim dobre, ale dziś oczekują, że dołączę do ich chorych gierek. Nie chcę tego robić. Gdy wpatruję się w krwawą masę na ziemi, przewraca mi się w żołądku. To nie miało się wydarzyć. – Po prostu pociągnij za spust. – Jego głos jest pozbawiony emocji, a zimne, mętne oczy spotykają się z moimi, gdy wyciąga w moją stronę pistolet. – Ja... Nie jestem tego taka pewna, nie to mi mówiłeś. – odpowiadam spokojnie, mimo że żołądek skręca mi się z nerwów. – Nawet dla mnie, moja mała Niewolnico? – Przechyla głowę, patrząc na mnie, podczas gdy reszta jego przyjaciół mnie dopinguje. Wpatruję się w pistolet, próbując przypomnieć sobie, jak się tu znalazłam... Ale nie wiem, kiedy wpadłam w ten toksyczny związek. Nie jestem kimś, kto potrzebuje współczucia, nigdy nie należałam do osób, które nie mogły spać po nocach przez swoje demony. Zawsze byłam beztroska, niczym się nie przejmowałam i byłam dzika. Uwielbiałam się bawić, podkochiwać w przystojnych chłopakach z mojej klasy lub jakimkolwiek gorącym Alfie, który stanął mi na drodze. Ale teraz... Przewracam się z boku na bok, próbując odepchnąć koszmary, w które wciągnął mnie mój tak zwany chłopak. – Proszę, daj spokój, zapomnijmy o tym. – Próbuję to zbagatelizować, owijając ramiona wokół jego szyi w nadziei, że mnie posłucha. Jego zapach wypełnia mój nos, zmieszany z wonią papierosów i narkotyków. Jego dłonie gładzą moją talię, a ja próbuję przypomnieć sobie mężczyznę, w którym się zakochałam. Gdzie on się podział? – O czym zapomnieć? O tak, zapomnieć, jak cię nazwał? Pozwól, że ujmę to inaczej, mała Niewolnico, nie chcesz być odrzucona, prawda? Osobą z zewnątrz... Niepasującym elementem... Dziwadłem? – W jego tonie brzmi chłodna drwina, a spojrzenie jego oczu wypala mnie na wylot. Dziwadło. Serce wali mi w piersi, gdy patrzę na zakrwawionego wilka na ziemi. Nie jestem dziwadłem. Nazywam się Kaelith Rhianon Vaskov, jestem córką poprzedniego Alfy Septu Sanguis Lune. Nawet jeśli byłam dzieckiem narodzonym w sposób, który igrał z samymi prawami natury, nie jestem dziwadłem. Powinnam nie żyć, a jednak żyję. – Dziwadło. Dziwadło. Dziwadło. – Jego ludzie zaczynają skandować, co tylko potęguje we mnie gniew. Uśmiecha się kpiąco, wiedząc, że to na mnie działa, co sprawia, że wyrywam się z jego uścisku, a moje serce bije gwałtownie, gdy wyrywam broń z jego dłoni. Przypomniałam sobie, że jako dziecko nie rozumiałam, dlaczego mnie nie lubiano. Czasami w Sepcie zdarzały się dzieciaki szepczące za moimi plecami, ale nie śmiały mi nic zrobić, ponieważ byłam córką ich Alfy. Poza tym nie byłam kimś, z kim można było zadzierać; zawsze sprawiałam, że każdy, kto próbował skrzywdzić mnie lub tych, których kochałam, cierpiał. Jednak było jedno przezwisko, które nigdy mnie nie opuściło - Dziwadło. – Zrób to. Patrzę na mojego chłopaka, wie, że nienawidzę tego określenia, a mimo to go użył... To moja wina, byłam na tyle ślepa, by wyznać mu moje najmroczniejsze sekrety. – W porządku. – syczę z jadem, odwracając się, udając, że spełniam jego rozkaz i podnosząc broń. Co powinnam zrobić? – Zastrzel go, Kochanie. – Jego cichy głos, podszyty śmiertelnym ostrzeżeniem, rozległ się tuż za mną. Moja dłoń drży, gdy wpatruję się w skomlącego wilka na podłodze. Jego oddech jest tak płytki... Żadna logika nie usprawiedliwia tego, co tu się dzieje. Nie zamierzam tego zrobić, ale kusi mnie przemożna chęć, by się odwrócić i zamiast niego zastrzelić mojego tak zwanego chłopaka. Opuszczam broń, a śmiech cichnie, gdy po moim akcie nieposłuszeństwa zapada napięta cisza. – Nie zrobię teg- Nabieram gwałtownie powietrza, gdy coś uderza we mnie od tyłu, sprawiając, że przypadkowo pociągam za spust. Ciało na ziemi drży, po czym nieruchomieje. – Nie! – krzyczę, upuszczając pistolet i biegnąc do boku wilka. Nie, nie, nie! Śledzi mnie śmiech, gdy patrzę na wilka przede mną. Nie wyczuwam bicia jego serca, a on nawet nie powraca do swojej ludzkiej postaci. Cokolwiek zawierały te kule, jest śmiertelne, podziałało tak szybko, że nie zdołał się nawet przemienić. – Dlaczego, Malcor?! – krzyczę. Zapadła cisza, gdy posyłam mordercze spojrzenie mężczyźnie, który tam stoi, ze swoimi zimnymi oczami utkwionymi we mnie. Choć nic nie mówi, gniew w jego spojrzeniu mrozi mi krew w żyłach. Nienawidzi, gdy okazuje mu się brak szacunku. – Nie wolno ci tak do mnie mówić. – szepcze groźnie, podchodząc do mnie. Chwytając garść zakrwawionego futra wilka, jednym ruchem unosi jego ciało z ziemi. – Ty to zrobiłaś. – Z tymi słowami rzuca ciężkie ciało martwego wilka prosto na mnie, a jego ciężar przygniata mi nogi. – Jest ci go żal? Proszę, zajmij się nim! – warczy, gdy odwdzięczam mu się wściekłym spojrzeniem. Mój gniew narasta, gdy próbuję zepchnąć z siebie ciało wilka. – Kto ci pozwolił wstać, moja Niewolnico? – To nie jest żart! Skończyłam z tobą i twoimi chorymi metodami. – pluję z urazą. Nie różni się niczym od wszystkich innych, jest wręcz gorszy. Jego oczy ciemnieją, a on chwyta mnie za włosy. – Och, nie skończyliśmy, dopóki ja nie powiem, że skończyliśmy. – warczy groźnie. – Nie należę do ciebie i nie jestem twoją Niewolnicą! – syczę, rzucając mu wyzywające spojrzenie. On po prostu wybucha głośnym śmiechem, jakby moje dziecinne słowa go rozbawiły, ale ja wiem swoje. Jest wściekły; właśnie okazałam mu brak szacunku na oczach jego ludzi. Tego nie wybaczy. – Właśnie że tak. Skończyłam z tobą. – wypluwam z siebie, a serce wali mi z wściekłości. Gwałtownie pociąga moją głowę do tyłu i tą samą ręką, którą chwycił wilka, szorstko rozciera krew na mojej twarzy, po czym brutalnie popycha mnie na ziemię. – Myślę, że nadszedł czas, bym ci pokazał, do kogo dokładnie należysz. – warknął, uderzając mnie w twarz, przez co przed oczami mi pociemniało... - Zrywam się gwałtownie w łóżku, całe moje ciało jest zlane potem, gdy wspomnienia tamtej nocy po raz kolejny wypełniają mój umysł. Moje serce bije dziko, gdy rozglądam się wokół, a kilka chwil zajmuje mi uświadomienie sobie, że jestem w swojej sypialni. Bezpieczna. Biorąc drżący oddech, wstaję z łóżka, idę do przylegającej łazienki i ochlapuję twarz wodą. Minął rok, odkąd odeszłam od mojego toksycznego byłego, rok, odkąd myślałam, że skończyłam z nim na dobre. Aż do momentu przed dwoma dniami, kiedy otrzymałam nagranie z tamtej nocy wraz z wiadomością: „Pamiętaj, że wiem, co zrobiłaś”. Mój żołądek zwija się w supeł, robi mi się niedobrze, gdy te słowa dźwięczą mi w głowie. Zakręcam kran, biorę głęboki oddech i wracam do sypialni. Jestem tu bezpieczna... prawda? Bez względu na to, ile razy to analizuję, wciąż nie wiem, jak mogłam się w niego zaangażować. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że gdyby moi rodzice wiedzieli, byliby mną bardziej niż rozczarowani, a tym, czego nienawidzę najbardziej, jest ich zawieść. Mimo że moi rodzice nie są już Alfami, ponieważ mój brat przejął ten tytuł, wciąż cieszą się ogromnym szacunkiem, ich reputacja jest znana w całym kraju, a tata zasiada w Radzie Króla Alfów. Jest również jednym z Primus Undecim, nieoficjalnego tytułu nadawanego selekcji najpotężniejszych Alfów naszych czasów, a ja tylko pogarszam ich sytuację. Żałuję, że w ogóle go poznałam, i chciałabym móc cofnąć czas. Zerkając na zegar, uświadamiam sobie, że jest piąta rano. Powinnam spróbować trochę odpocząć. Gaszę lampkę, dokładnie w momencie, gdy mój telefon pika. Spinając się, marszczę brwi, wpatrując się w eleganckie urządzenie. Biorąc głęboki oddech, odblokowuję je i czytam wiadomość. „Nie możesz spać? Cóż, dam ci coś więcej do przemyślenia. Wróć do mnie, albo myślę, że cała twoja rodzina chętnie obejrzałaby te wszystkie nagrania. Chcesz, żeby dokładnie zobaczyli, jak DZIWACZNA potrafi być ich mała dziewczynka?” Wiem, o jakich innych nagraniach mówi, i robi mi się od tego niedobrze. Odruchowo zasłaniam usta dłonią, mój żołądek skręca się z mdłości, gdy zerkam w stronę okna. Obserwuje mnie. Podchodzę do okna i wyglądam na zewnątrz. Moje serce bije mocno, gdy skanuję wzrokiem ciemność. Nic. Nie widzę nic niezwykłego... Czy on tylko ze mną pogrywa? Mój telefon ponownie wydaje dźwięk, a ja patrzę na nową wiadomość, która pojawia się na ekranie, wiadomość, od której krew ścina mi się w żyłach. „Widzę, że wciąż sypiasz w samej bieliźnie.”

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

1. Moje koszmary – Mała niewolnica dona mafii | Czytaj powieści online na beletrystyka