KAELITH.
– Później – odezwał się cichy, chłodny głos Varkasa, gdy podeszłam do Marcello.
– Skarbie...
Ukryj to, co czujesz.
Dasz radę, dziewczyno.
– Pachnie wspaniale – powiedziałam, uśmiechając się, gdy patrzyłam na płomienie.
– Uważaj, Kaelith, to bardzo gorące.
Żar z grilla był niczym w porównaniu z palącym bólem w mojej piersi.
– Nie przeszkadza mi, że się poparzę – odparłam cicho, po
















