KAELITH.
I z tymi słowami, pewnym krokiem podeszłam do niego i mocno go wyściskałam, modląc się, żeby to zadziałało.
Czułam, jak aura Varkasa emanuje z niego falami, ale właśnie wtedy, gdy myślałam, że z wściekłości poderżnie mi gardło, Marcello wybuchnął serdecznym śmiechem.
– To prawdziwy zaszczyt! Muszę usłyszeć, co tu się dzieje, ale co powiesz na to, żebym pozwolił ci się do końca ubrać...
















