VARKAS.
Odsuwam się, a on ściska moje ramię.
– Może nie jestem jak ten skurwiel, który widzi mnóstwo gówna, ale dokonasz wielkich rzeczy. – Uśmiecha się krzywo, a ja unoszę brew, lecz zanim zdążę odpowiedzieć, słyszę kroki i wyczuwam potężną aurę.
– Przeszkadzam? – Odwracam się i widzę nikogo innego, jak samego Davora, który podchodzi do nas.
– Dotarłeś – mówi Alaric, kładąc dłoń na ramieniu syna.
















