Mała niewolnica dona mafii

Mała niewolnica dona mafii

Autor: Avery Jenkins

3. Jego niebezpieczna pokusa
Autor: Avery Jenkins
27 maj 2026
Cofam się, a moje serce wali jak młot. Musiał mnie usłyszeć; musiał mnie wyczuć. Co mam zrobić? Malcor mógł być niebezpieczny, ale od mężczyzny stojącego kilka metrów ode mnie biła moc i niebezpieczeństwo o wiele większego kalibru. Muszę stąd uciec, zanim mnie zobaczy, ale jak mam to zrobić? – Możemy kontynuować to innego dnia. Przełóżcie to. – Rozległ się jego głęboki, aksamitny głos, który przyprawił mnie o dreszcz pożądania. Nie mogłam zaprzeczyć, że ten głos był cholernie gorący. No dalej Kaelith, oddychaj miarowo i skup się! – Ach, oczywiście. – Zdecydowanie. Nie śmiałam się poruszyć, słysząc, jak reszta się oddala, ale mój przeznaczony pozostaje na miejscu. Drzwi się zamykają, a ja zamykam oczy pokonana; on wciąż tu jest. – Dlaczego nie wyjdziesz ze swojej kryjówki? – dobiegł mnie jego głos. Zamykam oczy, wszelkie marzenia o tym, że zdołam przed nim uciec, prysły. Powoli wstaję i odwracam się, patrząc na mężczyznę przede mną. Jeśli wcześniej myślałam, że jest uosobieniem pożądania i dominacji, teraz, gdy widzę go wyraźnie, wydaje się tysiąc razy gorętszy. Jego zapach mnie odurza; kręci mi się w głowie, gdy powoli zdejmuje okulary, a ja spoglądam w najzimniejsze lodowato-niebieskie oczy, jakie kiedykolwiek widziałam. Oczy, które przesuwają się po mnie, ale nie zdradzają absolutnie niczego. Jest wysoki, ma może około dwa metry. Jego muskularne ramiona napinają się od wypukłych bicepsów; zauważam, że ma trzy kolczyki w prawym uchu i jeden w lewym. – Kto by pomyślał, że zostanie mi dany człowiek... – mruczy tak cicho, że ledwo go usłyszałam. – Nie jestem człowiekiem. – odpowiadam chłodno. Spojrzał w moje oczy, a w jego zimnym spojrzeniu pojawił się błysk zainteresowania. – Więc napij się ze mną. To nie była propozycja, ale rozkaz. Ogarnęła mnie przemożna pokusa, by odwrócić się i uciec, ale nie mogłam. Mimo że nie chciałam znaleźć swojego przeznaczonego, ciekawość, jaką osobę stworzyła dla mnie bogini, zwyciężyła, i zorientowałam się, że kiwam głową. Pochodzi do baru, a ja musiałam przyznać, że jego postawa i nastawienie mówiły same za siebie. To był mężczyzna, który wiedział, czego chce, i to dostawał. Pokusa, by opowiedzieć mu o Malcorze i o tym, dlaczego się tu znalazłam, prawie wzięła nade mną górę, ale nie mogłam; to nie była jego walka, a on nie pytał, dlaczego tu jestem. Ale coś mi mówiło, że właśnie weszłam prosto do wilczej jamy. – Wolisz słabe czy mocne trunki? – zapytał, rzuciwszy marynarkę na sofę. – Mocne, chociaż nie sądzę, byś miał do zaoferowania coś, co mogłoby na mnie zadziałać. – rzuciłam w zamyśleniu, wpatrując się w okno wychodzące na klub poniżej. – Nie bądź tego taka pewna. – padła jego arogancka odpowiedź. Odwróciłam się w jego stronę, gdy nalewał zielony płyn do dwóch kieliszków, po czym podał mi jeden z nich. – Co to jest? – zapytałam, przyglądając mu się z ciekawością. – Absynt. – Odparł z lekkim, chłodnym uśmieszkiem, po czym uniósł kieliszek. Stuknęłam moim o jego szkło, patrząc z zaskoczeniem. Absynt... – Czy to tutaj nie jest nielegalne? – zapytałam, nie mogąc powstrzymać ciekawości, która zakradła się do mojego umysłu. – Przebywanie tutaj bez pozwolenia również jest nielegalne. To jedyny trunek, który naprawdę pozwala złagodzić napięcie. Wyraźnie widać, że cztery butelki whiskey na ciebie nie podziałały. – zauważył kpiąco. Moje serce zabiło mocniej, czyżby mnie widział? Spojrzałam w dół, tylko po to, by zobaczyć, że loża, w której siedziałam, znajdowała się w zasięgu wzroku... – Więc mnie obserwowałeś? – Być może wpadłaś mi w oko. Niewielu kobietom się to udaje. Nie umyka mi słowo „niewielu” w tym zdaniu. Podchodzi bliżej, a ja łapię się na tym, że patrzę w jego niebezpieczne oczy. – Chciałaś uciec, kiedy zorientowałaś się, że jesteśmy sobie przeznaczeni. Wiedział. Wzięłam łyk alkoholu. Och, to było mocne... Smak był intensywny, ale mi odpowiadał. – Myślę, że właściwie byś się ucieszył, gdybym uciekła. Jestem koszmarem, którego nie chcesz w swoim życiu. – Zabawne, że nazywasz siebie koszmarem; wyglądasz zupełnie inaczej, ale nawet ja wiem, że nie wszystko, co wygląda jak sen, nim jest. Nie mogłam zaprzeczyć trzepotaniu w żołądku na jego słowa, kiedy opróżnił swój kieliszek absyntu, a moje oczy zsunęły się na jego jabłko Adama. Cholera, ten chłopak był zniewalający. Poczułam ściskanie w podbrzuszu i odwróciłam wzrok. W głębi duszy coś podpowiadało mi, bym tego nie robiła. Nie wiedziałam o nim nic poza tym, że wydawał się być szefem tego klubu i że z pewnością był Alfą... Ale kim dokładnie? Widziałam już wielu Alfów. Dobra, tak naprawdę to nie, cholera, żałuję, że nie zwracałam na to większej uwagi, ale nie dbałam o nich; zawsze byłam zbyt zajęta swoim własnym światem... – Nie chciałaś znaleźć swojego przeznaczonego. Dobrze. Ja też nie. – Więc dlaczego po prostu nie odszedłeś? – zapytałam. – Chciałem zobaczyć, co dokładnie stworzyła dla mnie Bogini. – I? – złapałam się na tym, że pytam, czując trzepotanie w brzuchu. Jego lodowato-niebieskie oczy przesunęły się po mnie, i zobaczyłam, jak błyskają oszałamiającym stalowym błękitem, gdy opadły na moje piersi. Jeśli samo jego spojrzenie mogło mieć na mnie taki wpływ, to jak poczułabym jego dotyk? Zrobił krok w moją stronę, a ja zaczęłam się cofać, aż moje pośladki dotknęły szyby za mną. – Jeśli mamy oceniać wyłącznie po wyglądzie, jest lepiej, niż się spodziewałem. Moje podbrzusze pulsowało na jego słowa. Jak ktoś, kogo właśnie poznałam, mógł mieć na mnie tak intensywny wpływ? Przerwał mi, przyciskając zewnętrzną stronę dłoni, w której trzymał kieliszek, do moich warg. Szalone fajerwerki, które wybuchły od jego dotyku, przyprawiły mnie o zawrót głowy, posyłając niebezpieczny impuls do mojego wnętrza. To miało sens... to wszystko, to jak połączone ze sobą pary wokół mnie szalały z miłości; wszystko, czego pragnęli, to być blisko swoich partnerów. Zaledwie jeden dotyk kogoś, kogo nawet nie znałam, doprowadzał mnie do szału i nie potrafiłam powstrzymać się przed delikatnym pocałowaniem palców dociśniętych do moich ust. Jego oczy błysnęły stalowym błękitem, gdy nasze spojrzenia się spotkały, a w momencie, gdy cofnął dłoń, powoli oblizałam wargi, po czym wzięłam kolejny łyk mocnego alkoholu. Odwracając się do niego plecami, spojrzałam w dół na klub. Moje podbrzusze pulsowało i wiedziałam, że jeśli wypiję ten kieliszek do końca, będę nieźle wstawiona. Zobaczyłam, jak nalewa sobie kolejną porcję i wypija ją na raz, po czym stawia szkło na blacie baru i podchodzi z powrotem do mnie. Spojrzałam na niego raz jeszcze, odwracając się w jego stronę, gdy podszedł bliżej. Tym razem odległość między nami niemal nie istniała. Czułam jego uzależniający zapach, ciepło bijące od jego ciała i miarowe bicie jego serca; to wszystko całkowicie mnie pochłaniało. – Dwa kieliszki, a ty wydajesz się być całkowicie trzeźwa. Jestem pod wrażeniem. – szepnęłam, próbując przełamać intensywne napięcie seksualne, które rozdzierało mnie z pożądania. Oparł ramię o szybę nad moją głową, zmuszając mnie do cofnięcia się na nią. – Nie sądziłem, że tak łatwo zrobisz na mnie wrażenie. – Jego oczy patrzyły na mnie z góry, a ja zwróciłam uwagę na jego gęste rzęsy. Mogłabym budzić się u boku tego przystojniaka każdego dnia... – Mam dość wysokie standardy w niektórych dziedzinach. – odpowiedziałam wyniośle, patrząc mu w oczy. Niewyraźny uśmieszek przemknął przez jego usta, gdy przejechał knykciami wolnej dłoni w dół mojej talii, sprawiając, że moje serce zabiło z oczekiwania. Jego ciało było zaledwie cale od mojego, a pragnienie zaciśnięcia ud było niewiarygodnie silne. – Dobrze, miejmy tylko nadzieję, że zdołasz sobie ze mną poradzić. – padła jego uwodzicielska odpowiedź. Staliśmy klatka w klatkę, a on rozchylił mi nogi swoim kolanem, sprawiając, że moje wnętrze zacisnęło się spazmatycznie. – Spróbujemy i się przekonamy? – zapytałam uwodzicielsko z wyzywającym błyskiem w oczach. Mógł być Alfą, ale ja nie byłam kimś zwyczajnym. Wciąż trzymając kieliszek, oplotłam ramię wokół jego szyi, przyciskając się do niego i kładąc wolną dłoń na jego brzuchu. – Pewna siebie. – stwierdził w zamyśleniu, przesuwając palcami w górę mojej talii tak kusząco wolno, że ogarnęła mnie chęć jęknięcia, ale powstrzymałam się. – Niezwykle, nie jestem uległą małą, grzeczną dziewczynką. – Widzisz, rzecz w tym... – urwał, uśmiechając się kpiąco, gdy przycisnął swoje ciało do mojego. – Grzeczne dziewczynki są pieprzone, a złe... złe dziewczynki są karane. Czym to będzie w twoim przypadku? Jego ton sprawił, że przygryzłam wargę; mój zapach podniecenia uniósł się w powietrzu i wiedziałam, że go czuje. – Więc będziesz musiał mnie ukarać, Alfo. – szepnęłam, zahaczając palce o jego pasek i przyciągając go do siebie, w tym samym momencie, gdy on chwycił mnie za włosy. Jego wargi spotkały się z moimi w jednym, niewiarygodnie oszałamiającym, głodnym pocałunku, który sprawił, że przez moje ciało przetoczyła się fala przyjemności. Mrowienie i iskry przepływały przeze mnie falami, gdy jego usta zdominowały moje, napędzane władzą, głodem i pożądaniem. Pocałunek, który był nie z tego świata i który, wiedziałam to, zrujnował dla mnie wszystkich innych mężczyzn. Usłyszałam, jak mój kieliszek roztrzaskuje się, uderzając o podłogę za nim, ale żadne z nas się tym nie przejmowało. Jego pełne usta były rajem i grzechem w jednym; złapałam się na tym, że walczę o dominację. Nasze języki tańczyły ze sobą, a nasze dłonie wędrowały po ciałach drugiego, badając i chwytając każdy cal, do którego mogłyśmy dotrzeć. Jego język był przekłuty, a uczucie z tym związane było cholernie dobre. Moje ciało płonęło, a moja cipka zaciskała się pod jego dotykiem. Był szorstki, a zarazem zmysłowy, podniecając mnie tak silnie, że nie byłam w stanie powstrzymać dźwięków rozkoszy, które uciekały z moich ust. Jęknęłam, czując, jak jego ogromny, twardy kutas napiera na mój brzuch. O kurwa. Chciałam ściągnąć mu spodnie i wziąć jego fiuta do ust, ale zanim zdążyłam w ogóle zacząć rozpinać jego pasek, odsunął się; jego oczy lśniły olśniewającym, stalowym błękitem. – Wynośmy się stąd, kurwa. – warknął chrapliwie, ciężko oddychając, gdy lustrował mnie wzrokiem. Skinęłam głową; nie musiał powtarzać dwa razy. Chciałam go tu i teraz. Och, bogini, przepadłam z kretesem.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

3. Jego niebezpieczna pokusa – Mała niewolnica dona mafii | Czytaj powieści online na beletrystyka