VARKAS.
Nadszedł poranek i zazwyczaj byłbym już na nogach… ale samo to, że mogłem ją trzymać i patrzeć, jak śpi, było kurewsko niesamowite. Nie potrafiłem tego opisać, ale pomimo całego tego gówna, które się działo, czułem spokój.
Czy to była moc więzi? Nic dziwnego, że ludzie tak do tego lgnęli…
Odpuszczenie tego, ten upór i próba walki z własnymi emocjami, były wyczerpujące. Akceptacja… to było
















