KAELITH.
To nie było bardzo mocne, ale wciąż wyraźne pukanie podszyte paniką.
– Mamusiu! Tatusiu! Sytuacja awaryjna! Tatusiu! – dobiegł nas spanikowany głos Corvaxa, wywołując we mnie falę niepokoju.
Odskoczyłam, a Varkas usiadł i szybko wyszedł z łóżka, podciągając spodnie. Podbiegł do drzwi i otworzył je na oścież.
Moje serce waliło mocno, gdy zeszłam z łóżka, zastanawiając się, co się stało
















