Nietykalna była żona: Pokłoń się prawdziwej dziedziczce

Nietykalna była żona: Pokłoń się prawdziwej dziedziczce

Autor: Selene Hart

Kampania oszczerstw
Autor: Selene Hart
5 sie 2026
Zanim Lyra zdążyła w ogóle udzielić pozwolenia na wejście, ciężkie dębowe drzwi otworzyły się z hukiem. Derek Hayes brutalnie wparował do nieskazitelnego apartamentu dyrektorskiego. Pocił się obficie, jego drogi garnitur był w całkowitym nieładzie i całkowicie brakowało mu tchu, gdy pędził w stronę masywnego mahoniowego biurka. Felix natychmiast rzucił się do przodu, by go powstrzymać, ale zdesperowany mężczyzna zdążył już przedrzeć się przez pokój z gorączkową szybkością zagonionego w róg szczura. – Panno Vance, absolutnie nie może mi pani tego zrobić! – wrzasnął Derek w całkowitej, obłąkanej panice, a jego pulchna twarz przybrała brzydki, plamisty odcień purpury. – Pracowałem zawzięcie dla tego hotelu przez prawie dwadzieścia lat! Przelałem moją krew, pot i łzy dla tej marki i nabawiłem się poważnych chorób z czystego wyczerpania! Nawet pani ojciec, sam pan Sinclair, nie odważyłby się wyrzucić mnie jak śmiecia. Jak mogła mnie pani po prostu brutalnie zwolnić z dnia na dzień?! Lyra oparła się o swój skórzany fotel z wysokim oparciem, a jej wyraz twarzy stanowił idealną maskę z lodu. Po prostu zadrwiła, całkowicie niewzruszona jego wysoce teatralnym oburzeniem. – Skrupulatnie przeczytałam szczegółowe dane medyczne i fizyczne wszystkich najwyższych kierowników w tym hotelu – oznajmiła głosem zimnym jak absolutne zero. – Twoje tak zwane poważne choroby to stłuszczenie wątroby i polipy woreczka żółciowego od nadmiernego picia wysokiej klasy alkoholi. Wygląda na to, że masz całkiem spory, chciwy apetyt, Derek. Słysząc zabójczy sarkazm kapiący z jej tonu, Derek wzdrygnął się gwałtownie w czystym przerażeniu. – Panno Vance, przysięgam, że nie wiedziałem! Nie miałem pojęcia, że Meble Liora dostarczają towary słabej jakości! Zaoferowali wysoce rozsądną cenę i byli zaufaną marką w Oakhaven od lat! Ja— Zanim zdążył skończyć wypluwać z siebie żałosne wymówki, Lyra machnęła eleganckim nadgarstkiem. Agresywnie rzuciła gruby, niezwykle szczegółowy dokument finansowy prosto pod jego drżące stopy. Wylądował z ostrym plaśnięciem, które odbiło się echem w wyciszonym pokoju. – To kompleksowy zapis każdej, pojedynczej transakcji pomiędzy tym hotelem a Meblami Liora w ciągu ostatnich trzech lat – warknęła Lyra. – Czy nie widzisz rażących, ogromnych luk w tych dokumentach? Jesteś wiceprezesem nadzorującym dział finansowy. Nie obrażaj mojej inteligencji, zgrywając głupca. Derek wpatrywał się w strony rozsypane na pluszowym dywanie, jakby były zrobione z rozżarzonych węgli. Drżąc, padł na kolana, aby je zebrać, a jego ręce trzęsły się gwałtownie. Lyra od niechcenia wzięła swój kubek z kawą, biorąc powolny łyk, podczas gdy jej ostre oczy przygważdżały go do podłogi. – Otrzymałam również dziś rano niezwykle szczegółowy, anonimowy raport – skłamała bezbłędnie. – Ktoś z twojego wewnętrznego kręgu doniósł, że brałeś ogromne, nielegalne łapówki bezpośrednio od rodziny Thorne'ów, aby kupować hurtowo ich pościel, która była śmieciem drugiego gatunku. Całkowicie przerażony niezaprzeczalnym dowodem, który patrzył mu prosto w twarz, i nagłą wzmianką o przecieku od informatora, Derek zaczął głośno dzwonić zębami. Prawie całkowicie upadł, upuszczając dokumenty z powrotem na podłogę. – Nie zwalniam ludzi dla kaprysu bez twardych dowodów – kontynuowała nieubłaganie Lyra. – Ale mam absolutne dowody, które patrzą mi prosto w twarz. I nie okazuję cienia litości dla korporacyjnych pasożytów. Jeśli nadal masz zastrzeżenia do swojego natychmiastowego zwolnienia, panie Hayes, możemy z łatwością rozwiązać tę sprawę poprzez potężną, publiczną batalię prawną, która skończy się dla ciebie w więzieniu federalnym. – Panno Vance, tak bardzo przepraszam! – Derek natychmiast pękł, głośno wyznając prawdę, błagając o litość na kolanach. – Byłem całkowicie zaślepiony gotówką! Arogancki brat Vivienne Thorne nieustannie kusił mnie gigantycznymi prowizjami! Wymyślił cały ten schemat, zapewniając mnie, że jest niezawodny! Myślałem, że wszystkie luksusowe materace w dotyku są takie same! Proszę mnie oszczędzić! Jeśli to pani ujawni, zostanę całkowicie i na zawsze wpisany na czarną listę w Oakhaven! Lyra się roześmiała. Był to zimny, pozbawiony humoru dźwięk. Całkowicie niewzruszona jego żałosnym płaszczeniem się, machnęła lekceważąco ręką. – Doskonale wiesz, co zrobiłeś. Oszczędź oddech. Felix, fizycznie wyrzuć tego zdradzieckiego człowieka z mojego pola widzenia. Niech idzie wydrukować kilka CV. – Z absolutną przyjemnością – warknął Felix, chwytając Dereka za kołnierz i siłą wyciągając go z apartamentu jak niechcianego bezdomnego psa. Gdy ciężkie drzwi zatrzasnęły się, Lyra nonszalancko wyciągnęła swojego eleganckiego smartfona i włączyła ulubioną grę o przetrwaniu w świecie zombie, pozwalając, by cyfrowa rzeź ukoiła jej utrzymującą się irytację. Kilka chwil później Felix wszedł z powrotem, otrzepując ręce ze zwycięskim uśmiechem. – Derek musiał być powszechnie pogardzany przez personel, skoro informator zaczął sypać w sekundzie, w której zaczęłaś węszyć – zauważył Felix, wyglądając na ogromnie usatysfakcjonowanego wymierzeniem szybkiej sprawiedliwości. – Nie było żadnego informatora – odpowiedziała gładko Lyra, a jej kciuki fruwały po ekranie, gdy brutalnie dekapitowała cyfrowego zombie. Felix zamrugał, całkowicie oszołomiony. – Zaraz, co? Całkowicie blefowałaś? – Całkowicie blefowałam – przyznała dumnie Lyra, wykonując bezbłędne kombo na swoim ekranie. – Ale posiadam nienaganny instynkt. Nawet jeśli blefowałam, winny człowiek zawsze pęknie, gdy pomyśli, że został zagnany w róg. Gdyby był naprawdę niewinny, walczyłby o to zębami i pazurami. Czyste przerażenie w jego oczach potwierdziło wszystko, co podejrzewałam. Felix wpatrywał się w nią w czystym podziwie dla jej absolutnej korporacyjnej dominacji. – Jest pani genialną ryzykantką, panno Vance. Skoro najwyraźniej wziął ogromną dolę od Mebli Liora, powinniśmy pozwać go w niebyt i zmusić, by wykrztusił co do grosza. – Jeszcze nie – powiedziała nonszalancko Lyra. – Musimy zostawić sobie trochę strategicznego pola manewru. Jeśli zaatakuję zbyt agresywnie na samym początku, inni skorumpowani dyrektorzy mogą wpaść w panikę i utworzyć zjednoczony pucz. Poza tym, to mój ojciec pierwotnie awansował Dereka. Muszę zarządzać wizerunkiem. Ale nie miej złudzeń, jego kariera tutaj jest martwa. Zatrzymała grę, spoglądając w górę z mrożącą krew w żyłach intensywnością. – Od teraz blisko i potajemnie monitoruj każdy ruch Dereka. On jest teraz zdesperowany. Kiedy nieuchronnie nawiąże swoje zapanikowane kontakty z rodziną Thorne'ów, by błagać o pomoc, chcę, aby każda, najdrobniejsza interakcja została nagrana, by zebrać więcej atutów. – Zrozumiałem doskonale, panno Vance – skinął stanowczo Felix. Jej krótki moment gamingowego zwycięstwa został brutalnie przerwany, gdy nieubłagany ciąg powiadomień zaczął gwałtownie wibrować jej telefonem. – Fe, sprawdź to dla mnie. Jestem w środku walki z bossem – mruknęła Lyra, nie odrywając oczu od ekranu. Felix podszedł i zerknął na migające powiadomienia. – To mocno zaszyfrowany czat grupowy. „Tajne Biuro Rodziny Vance'ów”? Twoi bracia ostro zasypują go gorączkowymi wiadomościami. Krew Lyry zamarzła. Szybko wyrwała telefon z dala od ciekawskiego spojrzenia Felixa, by zaciekle chronić ściśle strzeżony sekret jej rozwodu. Felix nie wiedział absolutnie nic o jej małżeństwie z Gideonem Hawthorne'em, a ona zamierzała to utrzymać w ten sposób, by uniknąć sytuacji, w której jej ojciec odkryje prawdę. Otworzyła czat, szybko przewijając wściekłe wiadomości od swoich szaleńczo nadopiekuńczych braci. [Corbin: Fizycznie nie mogę już tego znieść! Gideon Hawthorne to całkowity, niereformowalny dupek!] [Roman: Dajcie mi dwadzieścia cztery godziny. Zrobię mocny audyt Korporacji Hawthorne pod kątem jakichkolwiek nielegalnych firm-krzaków i agresywnie zbankrutuję całe jego imperium w ciągu miesiąca!] [Levi: Zbankrutować? Zbyt wolno. Po prostu go wytropię i brutalnie połamię mu rzepki przed piątkiem.] [Silas: Amen.] [Lyra: Wszyscy stać! Niech mi ktoś powie, co tu się u licha dzieje!] Sekundy później Corbin wrzucił na czat potężny, wysoce trendujący link z wiadomościami. [Corbin: Ten arogancki drań właśnie publicznie, agresywnie ogłosił swoje nadchodzące małżeństwo z Vivienne Thorne. Ale to nawet nie jest najgorsza część. Silnie finansowane, anonimowe farmy trolli właśnie wściekle wrabiają CIEBIE. Rozkręcają potężną, sfabrykowaną narrację, że to ty byłaś żałosną, knującą i oryginalną rozbijaczką małżeństw, która ukradła prawowite miejsce Vivienne. Agresywnie twierdzą, że użyłaś brudnych sztuczek, by zmusić Gideona do małżeństwa trzy lata temu!] [Levi: Wrobić naszą siostrę? Zmiotę Korporację Hawthorne z powierzchni ziemi. Pokażę im absolutne zniszczenie.] [Silas: Niech gniew cię nie pożera, albowiem złoczyńcy uschną jak trawa. Ale poważnie, Levi, znam faceta, który może wyczyścić serwery.] [Levi: Lyro, daj mi trzydzieści minut. Agresywnie usunę każdy, pojedynczy negatywny artykuł z całego internetu i trwale rozwalę trendujące tematy.] Wściekli do punktu czystej przemocy, jej bracia byli w pełni przygotowani do pójścia na cyfrową wojnę. Lyra wpatrywała się w ekran, jej serce biło idealnie równo, a internetowy hejt zupełnie jej nie obchodził. [Lyra: Levi, absolutnie nie dotykaj tych serwerów.] [Lyra: Niech nadejdzie ogromna burza.] Corbin natychmiast odpowiedział wysoce zdezorientowaną naklejką. Palce Lyry zatańczyły po klawiaturze, szybko zatrzymując ich cyfrową ścieżkę wojenną. [Lyra: Ten śmieszny, toksyczny dramat nie ma absolutnie nic wspólnego ze mną. Żałosną, powszechnie znienawidzoną byłą żoną Gideona jest „Nora Mercer”. Ja jestem Lyra Vance, nietykalna dziedziczka Grupy VX.] [Corbin: Och... racja. Przez te trzy żałosne lata nie zaliczyłaś ani jednego publicznego wystąpienia. Żaden z zewnątrz nigdy nie widział twojej twarzy. Twoja prawdziwa tożsamość jest bezbłędnie ukryta przed wzrokiem opinii publicznej. Cały internet brutalnie atakuje ducha!] [Lyra: Dokładnie. Pewna wysoce niewdzięczna, knująca zdzira celowo to zorganizowała, by zniszczyć Norę. Myśli, że mnie zrujnowała, ale to ona będzie miała przez ten ruch ogromny, bezprecedensowy ból głowy. Nie ja.] Z gracją, zadowolona z siebie wykrzywiła czerwone usta, wiedząc z absolutną pewnością, że ma w ręku wszystkie karty. Dobrowolnie usunęła się w cień, by pozwolić Gideonowi mieć swoją drogocenną miłość z dzieciństwa, ale Vivienne postanowiła ugryźć rękę, która ją oszczędziła. Nadchodzący odwet będzie absolutny. Tymczasem, na drugim końcu miasta, niebotyczny monolit ze szkła i stali Korporacji Hawthorne był całkowicie pogrążony w bezprecedensowym, niezwykle chaotycznym szaleństwie medialnym. Wewnątrz chaotycznego apartamentu CEO atmosfera była dusząco napięta. Bezpieczne linie działu public relations nieustannie migały na czerwono, bombardowane tysiącami gorączkowych telefonów z elitarnych mediów z całego kraju. Szokująca wiadomość o nagłym, ponownym ożenku Gideona Hawthorne'a, zaledwie chwilę po wycieku informacji o jego tajnym rozwodzie, całkowicie rozbiła internet. Toby stał niespokojnie przed ogromnym dyrektorskim biurkiem, a tablet w jego dłoni lekko drżał. Właśnie zakończył szybkie, intensywne śledztwo w sprawie źródła przecieku. – Panie Hawthorne – zameldował Toby, a jego głos był napięty z obawy. – Pierwsza publikacja wyszła z Oakhaven Daily, ale szybko wymknęła się spod kontroli. Moje błyskawiczne dochodzenie udowodniło ponad wszelką wątpliwość, że Vivienne Thorne osobiście, w tajemnicy zorganizowała to potężne uderzenie informacyjne za pańskimi plecami. Celowo wykorzystała hojnie finansowane farmy trolli, wywołując powszechne, podłe ataki online wymierzone w pańską byłą żonę. Gideon siedział nieruchomo w swoim fotelu, a jego przystojna twarz była zimna i nieubłagana jak lity lód. Czysta zuchwałość tej zdrady promieniowała z niego w mrocznych, duszących falach. – Pozwać ich – rozkazał agresywnie, a jego głos był zabójczym, niskim warknięciem, które sprawiło, że Toby wyraźnie się wzdrygnął. – Proszę pana, Oakhaven Daily należy do naszej grupy korporacyjnej, a anonimowe konta idą w tysiące. W kogo dokładnie chce pan, by zespół prawny uderzył? – Pozwać każdą pojedynczą stację i każde konto zaangażowane w szerzenie tych złośliwych, toksycznych śmieci! – ryknął Gideon, uderzając pięścią w wypolerowane mahoniowe biurko. – Chcę, aby zostali całkowicie pogrzebani w ogromnych pozwach sądowych! – Tak jest, proszę pana! – Toby przełknął z trudem ślinę, niepewnie wyrażając swój głęboki, szczery niepokój. – Ale proszę pana... opinia publiczna to teraz potężny pożar lasu. Jestem głęboko zmartwiony. Nie mogę przestać myśleć o tym, jak tragicznie, głęboko zraniona musi być teraz młoda pani... czytając te niezwykle surowe, podłe plotki sama w ciemności. Jest całkowicie niszczona w komentarzach. Na bezpośrednią wzmiankę o bólu Nory, ciemne, dominujące oczy Gideona natychmiast pociemniały od ciężkich, wysoce sprzecznych emocji. Ostry, fantomowy ból fizycznie ścisnął jego klatkę piersiową, kradnąc powietrze z płuc. Obraz Nory siedzącej samotnie, całkowicie przytłoczonej przez tysiące złośliwych komentarzy nazywających ją żałosną rozbijaczką małżeństw, rozdarł coś fundamentalnego w jego sercu. Powoli, z wahaniem wziął do ręki swój telefon. Jego kciuk zawisł nad kontaktami; desperacko chciał zadzwonić do Silasa, by sprawdzić co u niej, by upewnić się, że nie została całkowicie złamana przez potężną medialną burzę, która przetaczała się przez kraj. Ale tuż przed tym, jak jego palec opadł w kierunku ekranu, zamarł w powietrzu. Wyświetlacz nagle rozbłysł jasnym światłem. Imię Vivienne rozświetliło identyfikator dzwoniącego, obok zdjęcia jej skromnego, niewinnego uśmiechu. Gideon wpatrywał się w gwałtownie wibrujący telefon, a jego ciemne brwi zsunęły się głęboko. Po raz pierwszy w życiu nie poczuł natychmiastowej potrzeby pocieszenia jej. Zamiast tego został brutalnie uderzony nagłym, niewytłumaczalnym uczuciem głębokiego, przyprawiającego o mdłości obrzydzenia i potężnego podejrzenia wobec kobiety, którą rzekomo kochał. Nieskazitelna, niewinna fasada w końcu pękła, a brzydka, złośliwa prawda o tym, do czego naprawdę była zdolna Vivienne, przebiła się przez dzwoniący ekran. Potężna burza medialna zmusiła go do otwarcia oczu, a przyprawiająca o mdłości świadomość jej całkowitej zdrady zmroziła mu krew w żyłach, gdy wpatrywał się w połączenie przychodzące.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Kampania oszczerstw – Nietykalna była żona: Pokłoń się prawdziwej dziedziczce | Czytaj powieści online na beletrystyka