Lyra wróciła do gabinetu. Kelnerka, która wcześniej odgrywała rolę jej marionetki, wstała w pośpiechu i podeszła bliżej, a nogi wciąż jej drżały.
„Byłam śmiertelnie przerażona! Pan Hawthorne jest taki przystojny! Ma w sobie tak obezwładniający urok, że aż się zaczerwieniłam na jego widok. Czy coś zepsułam, panno Vance?”.
„Nie, świetnie się spisałaś”.
Lyra wręczyła jej kopertę. „Proszę, zasłużyłaś
















