Gideon pchnął drzwi i wszedł do zakładu krawieckiego. Jego potężna sylwetka niemal wypełniała framugę.
Krawiec właśnie prasował ubrania i wyglądał na zaskoczonego, widząc w swoim warsztacie tak przystojnego mężczyznę.
– Ach! To pan!
– Proszę wyświadczyć mi przysługę. Pieniądze nie grają roli.
Gideon zmarszczył lekko brwi i otworzył pudełko przed krawcem.
– O mój Boże! Jak do tego doszło?! Jak tak
















