Gideon odprowadził Lyrę do punktu medycznego. Pech chciał, że akurat nie było w nim lekarza, więc Lyra wyjęła jodynę i gazę, planując samodzielnie opatrzyć ranę.
– Ja to zrobię. – Gideon podszedł do niej z ponurą miną.
Lyra odwróciła się poirytowana i spiorunowała go wzrokiem. – Nie ma takiej potrzeby.
Zarówno Gideon, jak i Lyra byli równie uparci. On jednak potrafił albo ją ignorować, albo za wsz
















