Słowa Luny zżerały mnie od środka i nie byłam w stanie odpocząć. Jedynym pozytywem było to, że poranne mdłości w końcu ustąpiły i wyglądałam o wiele mniej chorowicie.
Minusem było to, że znowu tu byłam, pukając do drzwi biura Christiana. Po długim namyśle zdecydowałam się przyjąć jego ofertę i zrobić to, co najlepsze dla dziecka. W tej sytuacji nie chodziło o mnie czy moje lęki, ale o zapewnienie
















