To było dzień po tym, jak dowiedziałam się o zdjęciu dziecka i bez względu na to, jak często dzwoniłam lub pisałam do Vincenzo, nie odpowiadał.
Zaczynałam się denerwować, skoro Christiana tu nie było – i rozważałam nawet zapytanie Olivii o adres Vincenzo, bo nie mogłam tego dłużej znieść.
– Jesteś pewna, że nic nie zjesz? – zapytała Emmanuella, która wróciła, a ja potrząsnęłam głową, wciąż wpatruj
















