– C-co ty tu robisz? – wydukałam, powoli przechodząc obok niego, by otworzyć drzwi, ale Christian, będąc Christianem, nie miał problemu z wproszeniem się do środka.
Przerabiałam ten scenariusz w głowie kilka razy i wyobrażałam sobie, że przeprasza, marzyłam, że wrócimy do pierwotnego planu, ale po wyrazie jego twarzy widziałam, że to nie były jego intencje.
– Dlaczego nie przyjmujesz moich czeków?
















