„O mój Boże, Beau... czy to ty? Gdzie jesteś?” – zapytałam, a łzy spłynęły mi po policzkach. On naprawdę żył. „Eee, w jednym z wielu domów Isobel, jak twierdzi”.
„Przepraszam, spałam i...”
„Wiem, nie martw się tym. Isobel powiedziała mi, że wyglądałaś na zmęczoną”. Usłyszałam jego głos. Ręce mi się trzęsły i czułam się przytłoczona, słysząc go ponownie. Nie znaliśmy się długo, ale niewiedza o tym,
















