– Znowu jesteś chora? – Faith wierciła mi dziurę w brzuchu. Przyszła obejrzeć film, ale był jeden problem. Czułam się fatalnie.
Pobiegłam do łazienki chyba po raz czwarty dzisiaj i dotarłam do umywalki w samą porę, zanim znów zwymiotowałam.
Czułam się tak od około trzech miesięcy i moje ciało było bliskie poddania się. Prawdopodobnie dlatego, że się przepracowywałam, ale nie miałam wyboru.
– Nie martw się, to nic takiego! – odkrzyknęłam i przepłukałam gardło płynem do ust, próbując pozbyć się obrzydliwego posmaku. Bez względu na to, co się działo, nawet gdybym była na skraju śmierci, musiałam robić wszystko, co w mojej mocy, by przynajmniej opłacić czynsz w tym miesiącu, więc zgłoszenie choroby nie wchodziło w grę.
Podczas gdy wszyscy mieli rodzinę, do której mogli się zwrócić, ja nie miałam i byłam zdana na siebie, tak jak zawsze. Oczywiście nie było nic złego w poproszeniu Faith lub Luny o pieniądze, bo wiedziałam, że chętnie by je zaoferowały, ale czułam się zbyt zawstydzona. Byłam już w wieku, w którym powinnam być w stanie sama o siebie zadbać, ale nie potrafiłam.
– Mówiłam ci, żebyś nie jadła tego chleba z Cheetosami, zawsze jesz najbardziej obrzydliwe rzeczy – narzekała Faith, kierując się do łazienki. Szybko odstawiłam płyn do płukania ust i przybrałam najlepszą minę. – To nie jest obrzydliwe, widziałam to na kolumbijskim kanale kulinarnym, to bezpieczne!
Faith zmarszczyła nos i pokręciła głową z dezaprobatą. – Skarbie, wiem, że desperacko chcesz nauczyć się hiszpańskiego i dowiedzieć się więcej o swojej kulturze i w ogóle, ale może zostawmy przepisy na czas, kiedy faktycznie będziesz wiedziała, co oni mówią.
– Dobra, następnym razem zapytam Lunę – wydęłam wargi, żeby dała mi spokój, i wróciłam do sypialni, żebyśmy mogły kontynuować oglądanie filmu. Kilka godzin później film się skończył i Faith w końcu wyszła. Nie wiedziałam, jak szybko biec do toalety, ale wiedziałam jedno: czas znów zwymiotować.
Byłam znana jako najlepsza przyjaciółka Google'a i sprawdziłam swoje objawy, ale na nic mi się to nie zdało. Skończyło się na wszelkiego rodzaju chorobach, więc postanowiłam przestać.
Następnego dnia czułam się jeszcze gorzej, ale i tak poszłam do pracy, bo byłam zbyt zdeterminowana, by nie opuścić ani jednego dnia. Wzięłam chyba każdy rodzaj lekarstwa, jaki mogłam, ale to niewiele dało, a jedynie pogorszyło sprawę.
Tak jak każdej nocy, spojrzałam w lustro i obróciłam się, by przyjrzeć się swojemu ciału. Stroje, które nosiłam, zazwyczaj opinały moje krągłości, ale nie dzisiaj. Wyglądało to inaczej i moje ciało też.
– Luna, czy wyglądam grubo? – zapytałam i spojrzałam na nią, gdy nakładała szminkę. Przerwała to, co robiła, i odwróciła głowę w moim kierunku, by dobrze przyjrzeć się mojemu brzuchowi, po czym wzruszyła ramionami. – Nie, ale trochę przytyłaś, chociaż dobrze ci z tym.
Luna, nieświadoma wpływu, jaki wywarły jej słowa, wróciła do swoich zajęć, podczas gdy mój żołądek wywijał koziołki. Znałam swoje ciało i wiedziałam, że nie ma powodu, bym tak wyglądała. Byłam na ścisłej diecie, by utrzymać figurę, i nie było powodu, dla którego przybrałam na wadze.
– Wiewiórko, po prostu przytyłaś, nie jesteś w ciąży, przestań przesadzać – zaśmiała się ze mnie Luna i wyszła z przebieralni. Nogi się pode mną ugięły i opadłam na podłogę, po czym ukryłam twarz w dłoniach.
To nie mogło się dziać...
To nie mogło się dziać...
Ale nie było innego wytłumaczenia dla tych objawów. Nie było innego wytłumaczenia dla mojego nagłego przybrania na wadze niż to, że jestem w ciąży.
Nie, Serena, przestań przesadzać, nie jesteś w ciąży.
Wstałam z podłogi i jeszcze raz spojrzałam w lustro. Próbowałam przekonać samą siebie, że nie ma mowy, bym była w ciąży, ale to nie było możliwe.
Wszystkie znaki, które okazywałam, prowadziły do tego, że jestem w ciąży. Poczułam łzę spływającą po policzku i starłam ją w pośpiechu.
Bez względu na wszystko, nie mogłam być w ciąży. Była tylko jedna osoba, która mogła być ojcem, i tą osobą był mężczyzna, który nie poświęciłby mi nawet chwili, mężczyzna, który nie obdarzyłby mnie choćby spojrzeniem za każdym razem, gdy przechodził obok mnie, i zachowywał się tak, jakby nic między nami nie zaszło, a tym mężczyzną był Christian.
Co by zrobił, gdybym mu powiedziała, że mogę być w ciąży? Pewnie zmusiłby mnie do aborcji. Tak, na sto procent. Co innego by powiedział, skoro miał przed sobą całe życie, którego nie mogło zrujnować dziecko jakiejś nic nieznaczącej dziewczyny.
Usłyszałam kroki i otarłam ostatnie łzy, zanim wymusiłam uśmiech na twarzy. – Serena, czy ty pł...?
Odwróciłam się, by spojrzeć na Faith, która miała zdezorientowany wyraz twarzy. Niestety, potrafiła mnie przejrzeć na wylot, tak jak zawsze.
– Płaczesz? – zapytała, ale szybko pokręciłam głową i złapałam ją za rękę. – Nie, coś mi wpadło do oka, chodźmy.
Wyszłyśmy z przebieralni pod ramię, tak pogrążone w jakiejś bezsensownej rozmowie, ale ta rozmowa dobiegła końca, gdy wpadłam na kogoś twardego jak kamień. Natychmiast podniosłam wzrok, tylko po to, by napotkać niewzruszony wyraz twarzy Christiana, i natychmiast przeprosiłam. – Tak bardzo przepraszam!
Serce waliło mi niemal jak oszalałe, gdy w tajemnicy oczekiwałam, jaki będzie jego następny ruch, ale on zrobił krok w bok i zignorował moje istnienie, idąc dalej. Całkowicie mnie zignorował. Czy zignorowałby mnie tak samo, gdybym mu powiedziała, że mogę być w ciąży?
– Cholera, jest taki przystojny i niegrzeczny jednocześnie – zachwycała się nim Faith i obejrzała się jeszcze raz, podczas gdy ja ciągnęłam ją za ramię. Chciałam tylko, żeby ta noc skończyła się jak najszybciej, a zaczęła się tak źle, jak tylko mogła. Ostatnią rzeczą, jakiej się spodziewałam, było wpadnięcie na Christiana, dokładnie tę osobę, której starałam się unikać.
Normalnie nawet nie widywałabym go w klubie, ale oczywiście, ze wszystkich momentów, kiedy mogłam go zobaczyć, musiało to być właśnie teraz.
Jak zawsze klub był pełen ludzi, od tych, którzy przyszli się dobrze bawić, po biznesmenów szukających rozrywki. Zamiast iść do bogatych biznesmenów w sekcji VIP jak zwykle, dla odmiany wmieszałam się w tłum normalnych gości.
Taniec i zatracenie się dla pieniędzy nie było najgorszą pracą, ale jedynym minusem były uprzedzenia. Spojrzenia, które dostawałam, gdy ludzie pytali mnie, jaką mam pracę, bo nie spodziewali się mojej odpowiedzi. Nieśmiała i cicha dziewczyna jak ja, robiąca striptiz w klubie, by zarobić pieniądze.
Przestałam robić to, co robiłam, i spojrzałam w dół na swój brzuch, całkowicie blokując każdą nutę muzyki, gdy tylko jedna myśl przeszła mi przez głowę. Oczywiście, że byłam w ciąży i nie dało się temu zaprzeczyć, a jednak stałam tu, będąc nieodpowiedzialną, podczas gdy to była ostatnia rzecz, którą powinnam robić, ale nikt nie płacił moich rachunków, a ja zdecydowanie potrzebowałam pieniędzy. Jak ktoś taki jak ja mógł zajść w ciążę? Dlaczego w ogóle zaliczyłam przygodę na jedną noc? W jakim świecie Serena Reyes zrobiłaby coś takiego?
– Wyglądasz jak gówno i wyglądasz tak od kilku miesięcy, idź do domu odpocząć albo idź do lekarza – odezwał się ten sam facet, który jak zawsze chodził za mną, by zbierać moje napiwki. Frankie był ogólnie miłym facetem, ale był niezwykle bezpośredni i nie bał się mówić prawdy, której tym razem nie dało się zaprzeczyć. Wyjście wcześniej prawdopodobnie wyszłoby nam obu na dobre, bo oznaczałoby to, że on również skończyłby na dziś.
Spojrzałam na duży zegar na ścianie i zobaczyłam, że jest już po północy. – Dobra. – Kiwnęłam głową Frankiemu. Wystarczyło na dziś i pewnie już osiągnęłam swój cel. Poklepałam Frankiego po ramieniu i podziękowałam mu, po czym szybko udałam się do przebieralni, w nadziei, że nikt mnie nie zauważy.
– Wiewiórko, już wychodzisz? – usłyszałam wołający głos i zatrzymałam się w pół kroku, zamykając oczy. Po wesołym tonie, którego pozostali dwaj bracia Lamberti nie mieli, założyłam, że to Enzo, i miałam dwie opcje.
Pierwszą było wejście do przebieralni i zignorowanie szefa, podczas gdy drugą było odwrócenie się i stanięcie przed nim w tym stanie, ale pierwsza opcja nie wchodziła w grę. Biorąc pod uwagę pieniądze, których potrzebowałam, ostatnią rzeczą na mojej liście było unikanie szefa.
– H-hej – przywitałam go niezręcznie i odwróciłam się, by na niego spojrzeć. Oczy Enza na sekundę się rozszerzyły i przyłożył dłoń do mojego czoła, by prawdopodobnie sprawdzić moją temperaturę.
– Wiewiórko... wyglądasz jak kilka gówien połączonych i zmieszanych razem – skomentował. Enzo zawsze miał interesujący sposób dobierania słów, które były albo zbyt proste, albo zbyt zaawansowane dla mojego prostego mózgu, więc zmarszczyłam brwi i czekałam na jego dalsze wyjaśnienia.
– Wyglądasz dziwnie, wyśpij się – przetłumaczył swoje słowa. Nie udało mi się ukryć smutnego wyrazu twarzy, co sprawiło, że posłał mi litościwe spojrzenie. Enzo westchnął i wpatrywał się w moje ciało, które trzęsło się z zimna, po czym przeniósł wzrok na brak ubrania na moim ciele.
– Chris, chodź i zobacz to, jeśli masz kiedyś przejąć interes po tacie, musisz lepiej traktować swoich pracowników! – krzyknął Enzo do osoby za mną, podczas gdy ja stałam nieruchomo w niedowierzaniu. Gdybym wiedziała, że po raz drugi dzisiaj przetnę ścieżki z osobą, której próbowałam unikać, zapomniałabym o pieniądzach i w ogóle nie przyszłabym do pracy.
















