Minął tydzień od tamtej koszmarnej kolacji, a ostatnie dni upłynęły w ciszy. Christian i ja wróciliśmy do ignorowania się nawzajem, a wszyscy, wliczając w to Emmanuellę, zachowywali się wobec mnie inaczej, jakbym to ja była potworem. Skoro wyprowadzka nie wchodziła w grę, zdecydowanie zgadzałam się z tym, że nie ma powodu, byśmy ze sobą rozmawiali, chyba że sprawa dotyczyła dziecka.
Mimo że i tak
















