– Chris, jeśli chcesz wrócić do domu i spać... możesz iść spać. – Uśmiechnęłam się na widok jego stanu zombie. Było około trzeciej nad ranem, kiedy w końcu dotarliśmy do szpitala, ale dziecku zdecydowanie się nie spieszyło.
– Nie, a co jeśli dziecko nagle się pojawi, a samochód się zepsuje albo stanie się coś szalonego, jak lej krasowy, i nie zdążę na czas? – bredził, co tylko potwierdzało moje sł
















