logo

beletrystyka

Obietnica mafii

Obietnica mafii

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział 4
Autor: Aeliana Thorne
22 gru 2025
Christian podszedł do swojego brata, podczas gdy ja spuściłam wzrok i nie miałam zamiaru podnosić głowy, ale niestety ten plan nie poszedł zgodnie z oczekiwaniami. – Spójrz na mnie – zażądał Christian. Jego głos był silny i dominujący, tak jak zapamiętałam. Nawet gdybym chciała, nie mogłabym mu się sprzeciwić; był przyzwyczajony do tego, że stawia na swoim i rozstawia ludzi po kątach, jakby to było nic. Podniosłam głowę, by na niego spojrzeć, i byłam zaskoczona, gdy jego spojrzenie złagodniało. Jak źle dokładnie wyglądałam, że stracił swój kamienny wyraz twarzy? – I przyjeżdża tu Uberem, jest późno w nocy i nie każdy jest tak miły jak ja, Wiewiórko. Naprawdę musisz na siebie uważać, prawda Christian? – skarcił mnie Enzo i spojrzał na brata, szukając poparcia. Nie wiedziałam, że mogę czuć się jeszcze bardziej zażenowana, a jednak. Nawiązałam kontakt wzrokowy z Christianem. Zignorował swojego brata i wciąż mnie obserwował, dopóki w końcu nie zerwałam kontaktu wzrokowego i nie spojrzałam w innym kierunku. – Nie masz samochodu? – zapytał. Nie spodziewałam się, że się do mnie odezwie, więc przełknęłam ślinę z zaskoczenia i pokręciłam głową. – M-mam... ale mój samochód... mam, ale nie przyjeżdżam tu samochodem – wymamrotałam, jakbym była głupia. Dlaczego musiałam być taka niezręczna? – Idź się przebrać, odwożę cię do domu – rozkazał Christian, jakby to było nic. To była ostatnia rzecz, jakiej potrzebowałam, a on był ostatnią osobą, w której towarzystwie chciałam przebywać. Widok go przypominał mi tylko, że prawdopodobnie jestem w ciąży i w beznadziejnej sytuacji. – W porządku, mogę wrócić sama. Oczy Christiana ciskały we mnie błyskawice i ewidentnie nie był pod wrażeniem tego, że mu się sprzeciwiam. – Enzo ma rację, jest niebezpiecznie, jest późno, jesteś chora i wyglądasz jak gówno. „Wyglądasz jak gówno”, z jakiegoś powodu brzmiało to zupełnie inaczej, gdy on to mówił. – Nie chcę ci przeszkadzać i naprawdę trafię do domu, ale to dla... – – Odwiozę cię, to rozkaz – powiedział Christian, wyraźnie tracąc cierpliwość. Był ostatnią osobą, z którą czułam potrzebę się kłócić, więc kiwnęłam głową i zgodziłam się na jego decyzję bez słowa. – Idź się przebrać, będę na tyłach – powiedział Christian, po czym odszedł, zostawiając mnie zszokowaną. Enzo, który mógł myśleć, że robi mi przysługę, wzruszył ramionami i miał dumny wyraz twarzy. – Widzisz, teraz, gdy sprawa załatwiona, mogę iść. – Mrugnął i odszedł, zostawiając mnie zupełnie samą. Nie chciałam kazać Christianowi czekać zbyt długo, więc przebrałam się w ekspresowym tempie i zabrałam wszystkie swoje rzeczy, zanim udałam się na tyły. Christian opierał się o ścianę i palił papierosa, trzymając telefon przy uchu. Przerywanie mu byłoby głupotą, więc obserwowałam go z dystansu i postanowiłam nie przeszkadzać w rozmowie. – Albo ty znajdziesz mnie, albo obiecuję ci, ja znajdę ciebie, ale oddasz mi w ten czy inny sposób, albo zabiję cię gołymi rękami! – krzyknął. Nagle poczułam dreszcze na całym ciele, gdy przypomniałam sobie, z jakiej rodziny pochodzi, i zdałam sobie sprawę, że nie jest za wcześnie, by rzucić się do ucieczki. – Chcesz wiedzieć dlaczego? Bo nie możesz kraść jedzenia z mojej lodówki! – Zachichotał, a ja wypuściłam powietrze z ulgą i poczułam się zawstydzona swoją głupotą. To była normalna rozmowa, a ja stałam tu, myśląc, że grozi komuś śmiercią naprawdę. Nie mogłam się powstrzymać od uśmiechu, gdy zauważyłam, że jest zdolny do prawdziwej interakcji z innymi i ma inną cechę osobowości poza byciem wiecznie zimnym. – Dobra, Vince, do zobaczenia jutro. – W końcu zakończył rozmowę, po czym rzucił papierosa na ziemię i pozbył się dymu. Christian odwrócił się i posłał mi spojrzenie, a moje oczy zrobiły się wielkie. Podsłuchiwałam jego rozmowę, podczas gdy on wiedział, że tu jestem przez cały ten czas. – Idziesz? – zapytał. Kiwnęłam głową i poszłam za nim do jego luksusowego samochodu, który prawdopodobnie kosztował więcej, niż zarobiłabym przez całe życie. Jak w ogóle mogłam siedzieć w takim samochodzie? Otworzył mi drzwi, ale zanim zdążyłam wsiąść, złapał mnie za nagie ramię i obrócił, dociskając do samochodu. Nawet gdybym chciała się ruszyć, nie mogłam, bo byłam uwięziona między jego nogami. – Dlaczego wy, dziewczyny, zawsze ubieracie się, jakby było lato – zachichotał, zdejmując swoją skórzaną kurtkę. Christian owinął kurtkę wokół mojego ciała i wskazał głową na siedzenie pasażera, zmuszając mnie do wejścia. – D-dzięki – powiedziałam zaskoczona, po czym wsiadłam. Nie mogłam przestać się zastanawiać. Jak wylądowałam w samochodzie z osobą, której próbowałam unikać? – Twój adres. – Christian zmarszczył brwi i wskazał na cyfrową nawigację. – O-oczywiście – wyszeptałam i wpisałam swój adres, a on nie tracąc czasu, ruszył z piskiem opon. Jazda była tak niezręczna, a fakt, że włączył radio, by wyeliminować ciszę, czynił ją jeszcze gorszą. Co by się stało, gdybym mu powiedziała, że mogę być w ciąży? Nawet jeśli tylko przez sekundę rozważałam powiedzenie mu prawdy, to po zobaczeniu, jak unikał każdego sposobu na rozmowę ze mną i nie wiedząc nawet, czy naprawdę jestem w ciąży, wiedziałam, że to nie wchodzi w grę. Christian nie był osobą wylewną w słowach. Nie był taki trzy miesiące temu i byłam całkiem pewna, że nie będzie taki teraz. Noc, w którą spaliśmy ze sobą, była pierwszym razem, gdy widziałam go dłużej niż kilka minut i czułam do niego pociąg. Miał w sobie coś tajemniczego i seksownego, co trudno było znaleźć, a jego dominacja była pociągająca. Przyłapał mnie na gapieniu się i nie wyglądało na to, by mu to przeszkadzało, bo gdyby tak było, nie skończyłabym w jego biurze. Byłam świadoma, że jestem taka jak każda inna dziewczyna i że nie jestem niczym specjalnym, ale wiedza, że żadna z dziewczyn w klubie nigdy z nim nie spała, zdecydowanie połechtała moje ego, dlatego też był to wielki policzek, gdy mnie zignorował. Nawet nie wiedziałam, dlaczego byłam zaskoczona, bo tego należało się spodziewać. Mógł mieć każdą inną dziewczynę, więc po co miałby marnować czas ze striptizerką? – Chcę, żebyś o siebie dbała. Jestem za ciebie odpowiedzialny, więc jeśli ty pójdziesz na dno, mój ojciec pociągnie mnie tam razem z tobą – odezwał się po chwili i ściszył radio. Cóż za interesujący sposób na powiedzenie mi, że mu zależy. – Nic mi nie jest – zapewniłam go i spojrzałam w dół na swoje nogi, które dosłownie się trzęsły. Wzięłam głęboki oddech i starałam się jak mogłam wyglądać na tak zdrową, jak to możliwe, ale w tym momencie nawet martwa osoba by mnie przejrzała. – Nie podoba mi się, że mnie okłamujesz. Jego słowa mnie zszokowały i natychmiast przeprosiłam, mimo że nie miałam takiego zamiaru. Nawet gdybym była w ciąży, nigdy nie byłabym w stanie być rodzicem w spokoju. Nie byłam osobą, która ocenia, ale on wydawał się być kimś, kto decydowałby, czy nadaję się na matkę, czy nie. Te myśli nie do końca mi pomagały i sprawiały, że martwiłam się jeszcze bardziej, uświadamiając mi jednocześnie, że nie będę w stanie się zrelaksować, dopóki nie zrobię testu ciążowego. – Jesteś ulubienicą taty, nie odpuści mi, jeśli coś ci się stanie – próbował wyjaśnić raz jeszcze, ale to sprawiło tylko, że poczułam się jeszcze bardziej winna. Lucio zawsze był dla mnie dobry, a jedyną rzeczą, którą mogłam mu dać w zamian, był ewentualny nieplanowany wnuk. Uspokój się, Serena, nie jesteś w ciąży. Po chwili dotarliśmy do mojej dzielnicy i poczułam się nieco skrępowana. Szanse były duże, że ktoś taki jak Christian prawdopodobnie nie chciałby być nawet widziany w takiej okolicy, a jednak tu był i przywiózł mnie pod sam dom. Spojrzałam na jego twarz i próbowałam odczytać jakiś wyraz, ale poniosłam porażkę, widząc tylko jego zwykłą pokerową twarz. – Jesteś pracowita, ale jeśli do jutra nie poczujesz się lepiej, chcę, żebyś została w domu i poszła do lekarza, okej? – powiedział Christian w pośpiechu. Był to prawdopodobnie sposób na powiedzenie mi, żebym wynosiła się z jego samochodu, żeby mógł opuścić tę dzielnicę w tej chwili. – Dziękuję, czuję się dobrze – powiedziałam mu, wysiadając z samochodu. Skierowałam się do bloku i zauważyłam, że czekał do ostatniej sekundy, aż zamknęłam drzwi. Przynajmniej się o mnie troszczył i czekał, by zobaczyć, czy bezpiecznie dotarłam do domu. To był plus, prawda? Kogo ja oszukiwałam, oczywiście, że nie. Wypuściłam wyczerpane westchnienie i otarłam łzę z oka, myśląc o beznadziejnym życiu, jakie wiodłam. Jutro zrobię test ciążowy i będę to mieć z głowy.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 – Obietnica mafii | Czytaj powieści online na beletrystyka