– Jedz tyle, ile chcesz, skarbie. – Przesunęłam palcami po włosach Luisa i obserwowałam go, jak jadł śniadanie. Biedne dziecko jadło tak, jakby nie jadło od kilku dni, i biorąc pod uwagę okoliczności, całkowicie to rozumiałam.
– Więc Beau... co powiedział? – zapytałam go. Czułam się winna, naciskając, by mówił, podczas gdy on wyraźnie nie chciał, ale nie zmrużyłam oka. Jedyne, o czym mogłam myśleć
















