– Tu jesteście! – Johnny czekał na nasze przybycie i gwizdnął, po czym jedna z kelnerek podeszła bliżej. – Jej płaszcz – powiedział.
– Inaczej wyglądasz, kiedy pracujesz. – Zaśmiałam się z niego. Wiedziałam, że zarządza restauracją pod szyldem Lambertich, ale widok zazwyczaj łagodnego Johnny'ego udającego surowego menedżera mnie rozbawił. – Wyglądasz jak prawdziwy Lamberti – zgodził się Christian.
















