Christian
– Że co? – Christian zachichotał z niedowierzaniem i spojrzał na Lucia, mając nadzieję, że ten powie, iż to tylko żart, ale tak nie było.
Lucio obserwował reakcje na twarzach synów i wziął głęboki oddech.
– Jestem chory... umieram – powtórzył.
– Rak płuc, czwarte stadium... umieram – powiedział raz jeszcze, patrząc prosto w oczy Christiana.
– N-nie rozumiem – wydukał.
Lucio wziął głęboki
















