— Johnny! — krzyknęłam i rzuciłam mu się w ramiona. Przeczucie mówiło mi, że odwiedziny wszystkich po kolei oznaczają prawdopodobnie, że za chwilę wszystko się zmieni.
Dziewczyny miały zostać tu tylko przez kolejne dwa tygodnie, a potem zostałabym sama... z wyjątkiem Ramira, jego córki, dwóch pokojówek i ochrony.
— Serena, wciąż jesteś w ciąży. — Johnny uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek.
















