Christian splótł nasze dłonie i trzymał mnie blisko, prowadząc do ogromnych drzwi wejściowych rezydencji.
– Nie możesz pozwolić im zobaczyć, że się denerwujesz, zjedzą cię żywcem. – Szepnął mi do ucha. Mężczyzna w progu skinął nam uprzejmie i powitał nas. – Bardzo miło pana widzieć, proszę pana. – Pozdrowił Christiana. Proszę pana? Musi być miło być szanowanym.
Nawet przy drzwiach wejściowych miel
















