– Naprawdę nie chcę jechać. – Nadąsałam się, odmawiając puszczenia Christiana. Minął miesiąc i – tak jak obiecałam – miałam udać się do bezpiecznego domu.
Christian miał poczucie winy wypisane na twarzy, puścił mnie i zrobił krok w tył.
– To tylko na jakiś czas, Sereno – wtrącił Emilio.
– To wygląda jak pudełko po butach, nie ma nawet okna – poskarżyłam się, co sprawiło, że wybuchnął śmiechem i op
















