PERSPEKTYWA ATASHY
Płomienie huczały coraz głośniej, pochłaniając jeden po drugim domy Karmazynowych Wyjców. Dym szczypał mnie w oczy, ale nie potrafiłam odwrócić wzroku. Ludzie krzyczeli, w pośpiechu odciągając swoje dzieci w bezpieczne miejsce, a Cassian po prostu tam stał, obserwując to wszystko, jakby było to nic więcej niż mapa pola bitwy. Nie było w nim wahania, ani iskry litości, jedynie ta
















