Z PERSPEKTYWY ATASHY
Pocałował mnie, delikatnie, z początku niemal cierpliwie. Jego ciepły oddech i słaby posmak wina cicho mruczały przy moich ustach. Jego dłoń przesunęła się po mojej talii, dłonią pewnie mapując krzywiznę biodra, a potem wyżej, odnajdując dzikie bicie mojego serca.
Powinnam była zastygnąć.
Powinnam była wzdrygnąć się tak, jak robi to ofiara pod łapą drapieżnika.
Zamiast tego, o
















