PERSPEKTYWA ATASHY
– Mój panie, ta trucizna... – powiedział Mendez, powoli kładąc fiolkę przed Cassianem. Wyglądała niemal niewinnie, spoczywając tam, krucha i lśniąca w świetle świec. To była ta sama fiolka, którą dała mi sama Genevieve. – Pochodzi z Zachodnich Płaskowyży. Bardzo rzadka substancja.
Cassian nie odpowiedział, splatając palce pod brodą, a jego oczy były zimne i nieodgadnione. Jednak
















