PUNKT WIDZENIA ATASHY
Zacieśniłam chwyt na sztylecie, który zabrałam Jackowi; znajomy ciężar uziemiał mnie, nawet gdy napięcie rosło z każdą mijającą sekundą.
Przyciśnięta do zimnego, wilgotnego głazu, powoli przesunęłam wzrok na dzieci. Kuliły się blisko siebie pod nawisem, plecami przywarte do omszałego kamienia, z twarzami ściągniętymi i bladymi.
Mimo strachu w oczach, żadne z nich nie wydało d
















