PUNKT WIDZENIA ATASHY
– Na razie potrzebuje odpoczynku – powiedziałam i położyłam dłonie na jego piersi.
Rana stawiała opór. Gorąco pulsowało pod gazą, a krawędzie próbowały się zasklepić, po czym rozrywały się ponownie z mokrym odgłosem. Przebiłam się przez powierzchnię, znalazłam miejsce, gdzie siedziała trucizna, i pociągnęłam. Wychodziła w postaci nici – cienkich, ciemnych i ziarnistych, czepi
















