Punkt Widzenia Juliana
– Dzieciaku – jakiś głos zawołał nad moimi uszami, a ja przewróciłem się na drugi bok, jęcząc i pragnąc, by ktokolwiek to był, po prostu sobie poszedł. – Julian, Lucian tu jest.
Niemal natychmiast moje oczy się otworzyły i nerwowo rozejrzałem się dookoła, ale nie dostrzegłem nigdzie Luciana; był za to zrzędliwy Silas, który patrzył na mnie z góry z kamienną twarzą. Wydąłem
















