Gapiłam się na jego bezceremonialne słowa, całkowicie nieskromne, podczas gdy ja zrobiłem się czerwieńszy od pomidora.
Uśmiechnął się z rozbawieniem. „Czy mój Kociak jest nieśmiały?” – droczył się, a ja lekko uderzyłem go w pierś.
„Bezwstydny” – wydusiłem, aż nagle jego uśmieszek zniknął, a na twarz powróciła maska obojętności. Miał zaciśniętą szczękę, a ciepło w moim ciele nagle wygasło.
„Powiedz
















