PUNKT WIDZENIA CASPIANA
Poluzowałem nieprzyjemny krawat na szyi, wchodząc do rezydencji. Jeden po drugim odpinałem guziki marynarki, zsunąłem ją z ramion i przewiesiłem przez plecy, kierując się prosto do kuchni, gdzie zastałem moją macochę i Peanut siekające warzywa na blacie.
Macocha uśmiechnęła się, gdy tylko mnie zobaczyła, a ja niemal wzdrygnąłem się na widok tego szerokiego uśmiechu; był on
















