— Caspian, tata cię woła! — westchnąłem dramatycznie, mrugając w końcu po intensywnej sesji wpatrywania się w czarną kropkę na suficie. Powoli zwlokłem się z łóżka, czując się wycieńczony i ociężały, gdy wychodziłem z pokoju w moich zielonych skarpetach. Leniwie przeszedłem korytarzem i zszedłem po schodach do salonu, gdzie czekali już cierpliwie mój tata i macocha. Stanąłem przed nimi.
— Czego?!
















