Następnego ranka siedziałem przy śniadaniu z rodziną, pośpiesznie upychając jedzenie w ustach.
— Ostrożnie, Caspianie, zrobisz sobie krzywdę.
Zignorowałem ten głos, chwyciłem szklankę soku i wypiłem ją duszkiem, prawie się krztusząc. Odstawiłem szklankę z hukiem na stół i usłyszałem dźwięk odsuwanego krzesła naprzeciwko mnie. Nie musiałem podnosić głowy, by wiedzieć, kto to jest; gwałtownie wsta
















