Chwyciłem fartuch, zarzuciłem go sobie na szyję, zawiązałem troczki w pasie i podwinąłem wyimaginowane rękawy, po czym odwróciłem się z szerokim uśmiechem na twarzy. — Panie i panowie, witajcie w Kuchni Kaspiana...
— To brzmi fatalnie, stary — parsknął Julian, stojąc przy brzegu blatu z kartką w ręku. Machnąłem na niego lekceważąco.
— Zamknij się, Julian, to moja kuchnia i dzisiaj przyrządzimy spe
















