Zamiast ślinić się na widok jedzenia, czułem w ustach gorycz. Stół w jadalni uginał się pod ciężarem najróżniejszych potraw, zgodnie z kanadyjską tradycją. Na widok bannocka, tart maślanych, poutine i boczku peameal ślinka mogła cieknąć, moja macocha naprawdę przeszła samą siebie, najwyraźniej próbując zaimponować gościowi.
Przyglądałem się „bobrowym ogonom” (beavertails), ale nie mogłem się przem
















