Oparłem łokieć o okno, gdy samochód pędził drogą; kostki moich palców przyciskałem do ust, pogrążony w myślach. Zerknąłem ukradkiem na kierowcę. Jego wzrok był wbity w drogę, ręce sprawnie operowały kierownicą, a twarz była beznamiętna – coś podobnego do tego, co zawsze widziałem u Silasa, ale mniej wyrazistego.
Zżerało mnie napięcie i widziałem, że z Julianem nie było lepiej. Obaj nienawidziliśmy
















