«PUNKT WIDZENIA JULIANA»
Razem z przyjaciółmi włóczyliśmy się opustoszałą ulicą z puszkami piwa w dłoniach. Było prawie po trzeciej nad ranem, ale czy nas to obchodziło... nie... nigdy nas to nie obchodziło i teraz też nie zamierzaliśmy zacząć.
Uważano nas za buntowników, ale czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.
Chichotałem, dopijając piwo. Natychmiast opróżniłem puszkę i wrzuciłem ją do p
















